SPLENDOR

26 czerwca 2014

Ulga w podróży latem, czyli sprawna klimatyzacja

Ulga w podróży latem, czyli sprawna klimatyzacja

Zbawienną rolę samochodowej klimatyzacji docenia każdy, komu choć raz zdarzyło się latem, w pełnym słońcu, utknąć na długie minuty w drogowym korku. Jednak, by stale cieszyć się przyjemnym chłodem w aucie, warto zawczasu przyswoić sobie kilka zasad używania klimy oraz przynajmniej raz do roku dokonać jej pełnego przeglądu.
Podpowiadamy, na co należy zwrócić szczególną uwagę i jak nie dopuścić do kosztownych napraw.

Panujące powszechnie przekonanie, że skoro klimatyzacja działa prawidłowo, to nie warto jej w żaden sposób serwisować, jest błędem. Podobnie, jak w przypadku układu hamulcowego czy zawieszenia, do jej długiego i sprawnego działania niezbędna jest przede wszystkim regularna kontrola.

- O istnieniu serwisów klimatyzacji kierowcy przypominają sobie zwykle dopiero wówczas, gdy pojawiają się pierwsze problemy: głośne dźwięki podczas włączania klimy, słabsze chłodzenie lub jego całkowity brak. A żeby uniknąć tego typu niespodzianek, wystarczy raz w roku dokonać pełnego przeglądu układu wyjaśnia Łukasz Bazarewicz z Centrum Motoryzacyjnego Martom w Białymstoku.

Przegląd ten pozwoli nam odpowiednio przygotować klimatyzację do wytężonej pracy. Dodatkowo, jeśli w porę odpowiednio nie zadbamy o sprężarkę czy chłodnicę, to kwota oscylująca w okolicy 200 zł, którą zaoszczędziliśmy nie dokonując corocznej kontroli, szybko może urosnąć do kilkuset czy nawet kilku tysięcy złotych, które będziemy musieli zapłacić w razie konieczności naprawy czy wymiany poszczególnych elementów.

Stały serwis jest niezbędny także dlatego, że nie da się samodzielnie sprawdzić np. poziomu czynnika chłodzącego. Do tego potrzebny jest specjalny sprzęt, który komputerowo wskaże niedobór i podpowie, jaka powinna być właściwa ilość substancji.

Kilka prostych kroków

Przegląd klimatyzacji powinien składać się z kilku czynności. Punktem wyjścia zawsze jest sprawdzenie szczelności układu. Później należy wymienić olej, odessać stary czynnik chłodzący i w jego miejsce zaaplikować nowy.

Kolejny krok stanowi wymiana filtra kabinowego, który ma za zadanie oczyszczać powietrze tłoczone do wnętrza kabiny samochodowej.

- W parze z wymianą tego filtra powinno także iść odgrzybianie układu klimatyzacji. Z uwagi na zdrowie zarówno pasażerów, jak i samego samochodu, nie powinniśmy pomijać żadnej z tych czynności, ani ich rozdzielać podpowiada przedstawiciel Martomu.

Oprócz pozbycia się nieprzyjemnego zapachu z auta, odgrzybianie ma bowiem także na celu usunięcie z układu wszelkich, szczególnie niebezpiecznych dla dzieci, wywołujących rozmaite alergie drobnoustrojów.

Najpopularniejszą metodą odgrzybiania jest tzw. ozonowanie. W skrócie polega ono na wytworzeniu za pomocą specjalnego generatora ozonu, który następnie zostaje wprowadzony do wnętrza układu klimatyzacji. Ten sposób jest nie tylko skuteczny, ale, w przeciwieństwie np. do stosowania środków chemicznych, także naturalny.

Klima także zimą

Oprócz dokonywania regularnych przeglądów, by stale cieszyć się sprawną klimatyzacją, należy także poznać kilka zasad jej prawidłowego używania:

- Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że z klimatyzacji powinniśmy korzystać nie tylko w czasie upałów. Zimą dzięki niej szybciej odparowują bowiem szyby, a dodatkowo może przecież pełnić funkcję grzewczą opisuje Łukasz Bazarewicz.

Jest to o tyle istotne, że nagłe rozpoczęcie intensywnego chłodzenia po kilku miesiącach przestoju często powoduje uszkodzenia poszczególnych elementów układu, skutkując przy tym dość drogimi naprawami.

Z całą pewnością, by utrzymać optymalną temperaturę w aucie, nie warto też włączać klimatyzacji tylko na kilka chwil. Dużo lepszym rozwiązaniem jest ustawienie nieco mniejszego, ale stałego nasilenia jej działania. Dotyczy to zwłaszcza dłuższych podróży, bowiem w trasie, przy nieco wyższej prędkości, wyhamowujące po wyłączeniu klimy łopatki sprężarki łatwo mogą ulec złamaniu.

Popularne usterki

Odpowiednio eksploatowana i stale sprawdzana klimatyzacja, o ile nie została uszkodzona mechanicznie czy w wyniku wypadku, zasadniczo nie powinna przysparzać nam żadnych kłopotów.

Problemy zaczynają się zwykle, kiedy np. kupujemy używany samochód, a poprzedni właściciel zapomniał o regularnych przeglądach:

- W takich przypadkach, po zaaplikowaniu nowego czynnika chłodzącego, po kilku dniach mogą pojawić się problemy ze sprężarką, bowiem długo nieużywane elementy układu ulegają automatycznemu uszkodzeniu dodaje prezes grupy Martom.

Poza tym, najczęściej spotykaną usterką klimatyzacji, jest nieszczelność przewodów. Te wykonane z aluminium można odpowiednio pospawać, pozostałe zaś trzeba po prostu wymienić na nowe.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

20 września 2013

Rowerzyści. Nietykalni


Rowerzyści. Nietykalni

Autorem artykułu jest Trynid [ PR

Z pozycji rowerzysty, każdy kierujący jest potencjalnym myśliwym chcącym go ustrzelić. Z pozycji kierowcy auta, każdy rowerzysta jest trudną do przewidzenia poruszającą i tworzącą zagrożenie na drodze przeszkodą. Wiadome jest nie od dziś, że obie te grupy nie darzą się sympatią.
Mało tego, jak kierowca zamieni się w rowerzystę automatycznie zmienia swoje postrzeganie na rzeczywistość w której zaistniał. Czy da się ich pogodzić ?

Dola rowerzysty

Z roku na rok rosną nakłady przewidziane na rowerzystów (nowe ścieżki rowerowe, modernizacje istniejących, remonty itp.) W samym tylko 2013 roku gmina Zielonki chce przeznaczyć blisko 5 mln złotych (niewykorzystane środki również w roku 2014), Łódź - 10 mln zł, Wrocław - 3, 6 mln zł (nie wliczając w to inwestycji w ramach remontów i budowy dróg rowerowych przy nowych jezdniach), Kraków prawie 2 mln zł. Na przeciwległym biegunie jest Szczecin, który nie przewidział żadnych nakładów.
Fajnie. Tylko dlaczego z moich, kierowcy, podatków ? Drogi budowane są i utrzymywane (teoretycznie, bo w praktyce wiemy, że nie jest to prawdą) z podatku drogowego ujętego w cenie paliwa. Zasada jest prosta. Więcej jeździsz, więcej tankujesz, więcej również płacisz na drogi. Rozsądnie. Przy budowie i utrzymaniu ścieżek rowerowych tej zasady nie ma. Przecież rowerzyści nie płacą podatku rowerowego. Płacą za to podatek od dochodu (oby przynajmniej do tego miasta, w którym poruszają się rowerem). Ale ja też !

Przepisy swoje, życie swoje
W 2011 roku zostały zmienione przepisy o ruchu drogowym, dając większe niż wcześniej prawa rowerzystom. Zgodnie z nowymi przepisami rowerzyści na ścieżce rowerowej mają pierwszeństwo przed skręcającymi pojazdami. Pojawia się także możliwość wyprzedzania przez nich z prawej strony wolno jadących aut i legalne poruszanie się z przyczepką dla dzieci ścieżkami rowerowymi (jeżeli wózek nie przekracza 90 cm szerokości).
Zgodnie z obowiązującymi przepisami rowerzyście nie wolno poruszać się po jezdni obok innego uczestnika ruchu (należy jeździć "gęsiego"), nie wolno przejeżdzać przez przejście dla pieszych, nie wolno poruszać się po alejkach parkowych (można tam jeździć jedynie na dziecięcych rowerkach). Tyle teoria. Praktyka pokazuje jednak zupełnie co innego. Nagminnie i chyba najczęściej łamany jest przepis dotyczący przejeżdzania na rowerze po przejściu dla pieszych. W sumie się nie dziwię, przecież nie po to się rozpędzał rowerem, żeby co po chwilę hamować i (co za kara) z niego zsiadać i prowadzić. Nie należą również do rzadkości egzemplarze wyjątkowo dbające o płynność jazdy (chyba w zimie poruszają się samochodami i wpoili wszystkie zasady eko jazdy, więc teraz korzystają z nich oszczędzając maksymalnie energię). Taki jak już osiągnie prędkość przelotową to nawet czerwone światło go nie zatrzyma. Oczywiście nie ma znaczenia czy, dla zachowania płynności jazdy, będzie musiał przeskoczyć na chodnik, a po paru metrach z powrotem na ulicę. Płynność jest najważniejsza. Z przyzwoitości pominę już tych, którym przeszkadza gwar i hałas drogowy i jeżdzą w rytm swojej ulubionej muzyki sączącej się ze słuchawek w uszach.
Co na to nasze służby stróżów prawa? Bawią się świetnie polując na kierowców (przepraszam przejęzyczenie, strzegąc bezpieczeństwa na drodze). Z reguły na tych najgroźniejszych, którzy przekroczyli prędkość o całe 10 km/h (o więcej się nie dało bo zaczynał się korek). Nie po to przecież dostali radary (i wytyczne z Ministerstwa Finansów o spodziewanych dochodach), żeby teraz z nich nie korzystać. Racja ! Oczywiście, jak powie większość, nie da się wyłapać wszystkich przewinień. Znowu racja. Dlatego, tym bardziej należą się gratulacje Straży Miejskiej w Krakowie, która za cały 2012 rok nałożyła 493 (słownie: czterysta dziewięćdziesiąt trzy) mandaty na rowerzystów za niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych. Owacja na stojąco.

Masz parę banknotów stuzłotowych ? Znaczy się znasz przepisy o ruchu drogowym.
Tak, to nie jest żaden żart (a szkoda). Ustawodawca (w swojej dobroci) stwierdził, że jeżeli osoba posiada odpowiednie środki finansowe i stać ją na zakup roweru to wraz z paragonem za jego zakup, nabywa wiedzę z zakresu ruchu drogowego. Brzmi absurdalnie ? Ale tak to właśnie wygląda. Masz skończone 18 lat, kupujesz rower i w drogę. Na ulice, chodniki, alejki parkowe i ścieżki rowerowe. Ustawodawca, widać uznał, że każda osoba przekraczająca 18 lat swojego istnienia na świecie widziała i przeżyła już tak dużo, że spokojnie ta wiedza wystarczy jej do bezpiecznego (swojego i innych użytkowników drogi) poruszania się na rowerze.
Ustawodawca poszedł jednak krok dalej. Promuje osoby nie posiadające żadnych uprawnień i lepiej, jeżeli już zamieniasz się w rowerzystę, żebyś nie posiadał prawa jazdy na żadną kategorie. Dlaczego ? Ponieważ posiadając prawo jazdy za każde przewinienie jako rowerzysta odpowiada się jakby poruszało się pojazdem na który nabyło się uprawnienia (motor, samochód, autobus) razem z należnymi Ci punktami karnymi. Jeżeli nie masz prawa jazdy otrzymujesz tylko mandat. Logiczne ? Po głębszym zastanowieniu i zakładając pokręconą logikę ustawodawcy, tak. Jak wiadomo odpowiednia ilość punktów karnych powoduje zawieszenie uprawnień do prowadzenia pojazdów, na które to uprawnienie zostało nabyte. A jak można zabrać komuś uprawnienia, których ktoś nie posiada. To tak jakby próbować zabrać mieszkanie (lub dom) bezdomnemu. Taki mamy stan faktyczny. Stan, w którym osoby bez żadnych udokumentowanych kompetencji, nabywają przywileje.

Nieśmiertelność w imieniu prawa
Nie znam osoby, która na pytanie: czy chciałbyś/łabyś być zdrowy/a ? Odpowiedziała: nie. Fakt, nie przypominam sobie żebym pytał rowerzystów. Z obserwacji jednak można stwierdzić że tutaj pewności co do odpowiedzi mieć nie można. Żartuje ? Niestety nie, a chciałbym. Nie, nie martwię się o ich zdrowie lecz o siebie. Dlaczego ? A dlatego że nie chciałbym czekać godzinami na patrol Policji po tym jak przytrę nieoświetlonego rowerzystę wieczorową porą poruszającego się bez świateł po drodze. Fakt ja mam światła więc powinienem go dostatecznie wcześnie zauważyć (logika rowerzysty), on już zatem ich nie potrzebuje. Dlatego, że nie chciałbym tygodniami czekać, aż wyjdzie ze szpitala po tym jak wpadł mi bez zapowiedzi do auta przejeżdzając na przejściu dla pieszych bez kasku. Bo w sumie po co mu kask. On przecież nie jest trendy i dodatkowo burzy fryzurę. Dlatego, że nie chciałbym miesiącami czekać na wyrok sądu orzekającego za szkody na moim samochodzie. Bo przecież rowerzysta nie będzie wykupywał ubezpieczenia OC które jest kosztowne i nieobowiązkowe (zgodnie z wyliczeniami PZU maksymalna składka roczna zawierająca ubezpieczenie NNW na kwotę 50 000 zł oraz sumę ubezpieczenia OC na kwotę 200 000 zł wynosi 245 zł). I tak, jak to w życiu, na koniec okaże się, że sąd zasądzi, a ja zapłacę z własnych pieniędzy za szkody ponieważ szanowny rowerzysta będzie niewypłacalny.

Ciągle mało
Przywileje, które posiadają i z których korzystają rowerzyści wydają się przez nich nie zauważalne. Świadczą o tym kolejne ich inicjatywy i postulaty mające na celu ograniczenie ruchu samochodów kosztem ścieżek rowerowych i przywilejów dla rowerzystów. Jaskrawym przykładem jest tutaj inicjatywa Stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie­Miasto, które zaproponowało idealne (dla siebie) rozwiązanie przygotowywanej do gruntownej modernizacji ulicy Mogilskiej w Krakowie. Dla osób niezorientowanych, aktualnie ulica Mogilska posiada po dwa pasy ruchu w każdą ze stron, rozdzielone torami tramwajowymi. Jest ona jednym z trzech głównych łączników (oprócz Al. Pokoju i Bora Komorowskiego) pomiędzy Śródmieściem a Nową Hutą. Co zatem proponują ? W skrócie, zwężenie ulicy do jednego pasa w każdą stronę i budowę 3 metrowej ścieżki rowerowej oraz 10 metrowego chodnika - 4, 5m po jednej stronie ulicy i 5, 5m po drugiej (patrz zdjęcie autorstwa Stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie­Miasto). Zmiana ta ma spowodować zwiększenie przepustowości ulicy. Super. Naprawdę. Nie chciałbym tylko słyszeć zimową porą tyrad słownych owych rowerzystów, którzy stali się właśnie w zimie kierowcami, że Kraków strasznie zakorkowanym miastem jest i władze szybko powinny coś z tym zrobić.

KATALOG dla kierowców - Nowa Mogilska w Krakowie

A więc walka ?!
Czy da się zatem pogodzić interesy kierowców i rowerzystów ? Obawiam się, że w obecnej rzeczywistości raczej nie. Ale można spróbować zbliżyć ich stanowiska. Co zatem można zrobić ? Przede wszystkim zmienić przepisy. Wprowadzić, dla osób nie posiadających prawa jazdy, konieczności uzyskania odpowiedniego dokumentu świadczącego o znajomości przepisów drogowych. Nakazać obowiązkową jazdę na światłach (identycznie jak samochody) oraz w kasku. Wprowadzić posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia OC. Staną sie wtedy pełnowartościowymi użytkownikami dróg. Na razie są drogowymi darmozjadami.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

9 września 2013

Transport na lawecie i autopomoc



Istnieje w życiu wiele rzeczy i zdarzeń, których musimy doświadczyć na własnej skórze. Kierowcy, na przykład, doświadczą z pewnością, na którymś etapie swojej kariery, jakiegoś rodzaju usterki pojazdu.

Być może będzie to drobnostka, ale niekoniecznie będą mieli tyle szczęścia. Niezbędnym może okazać się przewiezienie uszkodzonego samochodu do warsztatu. Jak go tam jednak dostarczyć? Transport pojazdu na lawecie oferują przede wszystkim przedsiębiorstwa trudniące się pomocą drogową.
Nieszczególnie problematycznym będzie z pewnością przewiezienie typowego samochodu osobowego. Lawety, które cechują się możliwością przewozu tego typu pojazdów znajdują się na wyposażeniu większości firm zajmujących się pomocą drogową. Problemy możemy jednak napotkać, gdy pragniemy przetransportować większy pojazd – szczególnie, jeżeli chodzi o sporych rozmiarów ciężarówkę. Najprostszym sposobem na uniknięcie tego typu problemu, czyli znalezienia firmy posiadającej odpowiednich rozmiarów lawetę tudzież autolawetę, jest zapoznanie się z ofertami różnorodnych przedsiębiorstw świadczących usługi pomocy drogowej zawczasu. W przypadku, gdy jesteśmy właścicielami ciężarówki, wykażemy się rozsądkiem przechowując w schowku auta lub w portfelu albo w pamięci telefonu, numer do odpowiedniej autopomocy.
Podczas przewozu auta, szczególnie dla właścicieli pojazdów z wyższej półki, jest z pewnością kwestia bezpieczeństwa i braku ewentualnych uszkodzeń. Najlepszym rozwiązaniem tutaj będzie poszukanie pomocy drogowej oferującej przewóz autolawetą, a nie lawetą. Mają one, bowiem tą zaletę, iż dzięki stałemu zespoleniu z kokpitem kierującym, są łatwiejsze w manewrowaniu. Zmniejsza się wtedy ryzyko przemieszczenia samochodu tudzież jego otarcia. Jednakowoż bezpieczeństwo to nie tylko najnowszy sprzęt, ale również doświadczona ekipa i firma z wieloletnim stażem na rynku w swojej dziedzinie. Ponownie wracamy, więc do podkreślania wagi wcześniejszego zapoznania się z ofertami auto pomocy i znalezienie tej, której będziemy w stanie w pełni zaufać.

Artelis.pl serwis z artykułami do przedruku.

29 sierpnia 2013

Czy stać Cię na samochód?


Samochodów, w przeliczeniu na jedną osobę, jest w Polsce coraz więcej, ale i tak 1 pojazd przypada na dwie osoby, wliczając w to dzieci oraz tych, którzy nigdy nie kupili auta i raczej już tego nie zrobią. Jest to więc powszechny środek transportu, jednak czy na pewno każdego na niego stać?

Kupno samochodu
Najpierw trzeba się zastanowić czy w ogóle budżet domowy daje możliwość myślenia o kupnie pojazdu. Jeżeli już, to czy będzie to auto salonowe, czy może używane? Średnia cena samochodu w Polsce to około 12 tys. zł. Koszt niemały, ale i nie wygórowany, bo nowy samochód z salonu to koszt rzędu 75-80 tys. zł. Najlepiej trochę odłożyć i kupić za gotówkę, są jednak sytuacje gdy auto jest potrzebne na już. Wtedy, o ile ma się zdolność kredytową, można wziąć pożyczkę i pomału spłacać nowy nabytek.
Koszty utrzymania
W celu rzetelnego przedstawienia kosztów, jakie trzeba rokrocznie ponosić mając samochód, należy dokładnie określić przykładowy samochód. Do obliczeń został wykorzystany najpopularniejszy samochód w Polsce czyli Skoda Octavia z roku 2001. Biorąc pod uwagę wszystkie ważne czynniki, takie jak np. kupno paliwa, przegląd techniczny, ceny za 2 komplety opon (letnich i zimowych) i niespodziewane koszty, wychodzi, że średnio na rok trzeba wydać około 5832 zł. Po przeliczeniach można wyciągnąć wniosek, że po 3 latach użytkowania samochodu, utrzymanie przewyższy jego wartość zwłaszcza, że co roku auto traci na wartości około 15%.
Ubezpieczenie
Będąc właścicielem samochodu trzeba pamiętać, że należy go co roku ubezpieczyć. Nie zawsze będzie wystarczać sama polisa OC. Jeżeli auto było drogie, warto zabezpieczyć się na wypadek poważnego uszkodzenia. Dobrze wtedy również kupić ubezpieczenie AC, które pokryje koszt każdej ewentualnej naprawy. Cena polisy może być wysoka, ale dzięki niej nie trzeba się martwić, że konieczne będzie wydawanie dodatkowych pieniędzy na remont uszkodzonego pojazdu.
Sprowadzenie z zagranicy
Poza podstawowymi kosztami, jakie bierze na siebie właściciel samochodu, dojdą kolejne, gdy wymarzone auto trzeba będzie ściągnąć z zagranicy. Po pierwsze „opłata recyklingowa” wynosząca 500 zł, jest obowiązkowa przy sprowadzaniu samochodów, po drugie opłata za akcyzę, która wynosi 3,1% lub 18,6% wartości samochodu, w zależności od pojemności silnika i do tego jeszcze dochodzi podatek od wartości wyjściowej powiększonej o akcyzę, wszystko około 1000 zł. Samochód następnie trzeba zarejestrować, a tablice kosztują około 80 zł. Karta pojazdu kosztuje 75 zł, dowód rejestracyjny 54 zł, nalepka na szybę 18,50 zł, znaczki na tablicę 12,50 zł, a dodatkowo w oczekiwaniu na właściwy dowód za 13,50 zł otrzymuje się tymczasowy, który i tak trzeba potem oddać do Urzędu Komunikacji. Zliczając wszystko razem, otrzymujemy zawrotną kwotę 1750 zł.
Koszty dodatkowe
Ponieważ ostatnio lawinowo rośnie liczba fotoradarów, a kierowcy nie stali się jakoś bardziej ostrożni i nie zdjęli nóg z pedałów gazu, wzrosła liczba osób ukaranych mandatami za przekroczenie prędkości. Dodatkowo od 9 czerwca uległy zmianie taryfikatory mandatów i punktów karnych, przez co ukaranie będzie jeszcze bardziej dotkliwe. Co roku wystawianych jest około 1 570 000 mandatów. Jest więc spore prawdopodobieństwo jego otrzymania zwłaszcza, że policja ma być jeszcze bardziej skrupulatna w karaniu nieprzepisowych kierowców.
Posiadanie samochodu daje uzasadnione poczucie niezależności, często jednak to ile trzeba wyłożyć, aby w ogóle się nim poruszać, znacznie przewyższa wartość wymarzonego auta. Dodatkową sprawą jest to, że w Polsce średni wiek samochodu to przeszło 10 lat, a takie pojazdy mogą mnożyć koszty, związane z niespodziewanymi naprawami i awariami. Należy się więc dobrze zastanowić, zanim podejmie się decyzję o zakupie samochodu.

Artelis.pl serwis z artykułami do przedruku.

6 sierpnia 2013

Z ekologią na TAK, czyli drugie życie akumulatora




Z ekologią na TAK, czyli drugie życie akumulatora

Autorem artykułu jest PR4You

Dbałość o środowisko naturalne i odpowiedzialność za nie powinna być w każdym z nas. Wskazane jest by użytkownicy aut mieli to szczególnie na uwadze. Odpowiedzialne i świadome postępowanie z wyeksploatowanymi częściami samochodowymi może przyczynić się do zwiększenia liczby zachowań proekologicznych w naszym kraju.
Każdy użytkownik pojazdu, który wymienia akumulator na nowy, zobowiązany jest do właściwego postępowania z tym zużytym. Tym bardziej, że ze względu na swoje właściwości akumulatory ołowiowe zostały zakwalifikowane, jako odpady niebezpieczne, czyli takie które mogą negatywnie wpływać na środowisko oraz zdrowie ludzi.

Zużyty akumulatory odpad niebezpieczny

Akumulator kwasowo-ołowiowy składa się w 60 proc. z ołowiu (w różnych postaciach i związkach), elektrolitu (roztwór kwasu siarkowego) i tworzywa sztucznego (polipropylen i polietylen), zawierając tym samym związki o właściwościach toksycznych i żrących. W codziennym użytkowaniu nie są one jednak niebezpieczne, gdyż akumulatory spełniają wyśrubowane normy bezpieczeństwa. Problem natomiast powstaje, gdy samochodowa bateria staje się odpadem, gdyż znajdujące się w niej szkodliwe substancje w niekontrolowany sposób mogą się dostać do środowiska naturalnego zanieczyszczając je. Z tego powodu konieczne było stworzenie odpowiednich norm prawnych regulujących właściwe zagospodarowanie tego typu odpadów. Istotne to było zarówno ze względów na ograniczenie zużycia surowców naturalnych jak i zmniejszenie ilości odpadów.

Z dbałości o środowisko

Aby wyjść ochronie środowiska naturalnego naprzeciw, 24 kwietnia 2009 wprowadzono w życie ustawę o bateriach i akumulatorach, regulującą postępowanie z tego typu odpadami. Zgodnie z jej wytycznymi każdy użytkownik akumulatora samochodowego kwasowo-ołowiowego jest zobowiązany do przekazania zużytych baterii i akumulatorów m.in. sprzedawcy detalicznemu tych produktów. W praktyce oznacza to, że kupując nowy akumulator zobowiązani jesteśmy do pozostawienia starego. W przypadku, kiedy tego nie zrobimy, sprzedawca jest zobowiązany pobrać opłatę depozytową w wysokości 30 zł. oraz potwierdzić jej pobranie na specjalnym formularzu. Oczywiście kwota ta zostanie zwrócona w momencie oddania starej baterii samochodowej, pod warunkiem, że zwrócimy ją w ciągu 30 dni.

Recykling akumulatorów

Z uwagi na dobro środowiska naturalnego i respektując obowiązujące przepisy prawne producenci kwasowo-ołowiowych baterii samochodowych zajmują się odbiorem od sprzedawców zużytych akumulatorów i przekazaniem ich do recyklingu. Aby usprawnić zagospodarowanie szkodliwych odpadów jakimi są zużyte akumulatory wykorzystaliśmy sieć naszych centrów serwisowych i dystrybucyjnych tworząc kilkaset punktów, które zajmują się przyjmowaniem wyeksploatowanych baterii samochodowych mówi Ryszard Wasyłyk, Dyrektor Rynku Krajowego w firmie Jenox Akumulatory sp. z o.o. Nasze przedsiębiorstwo prócz wspomnianych wcześniej rozwiązań prowadzi również działania edukacyjne o charakterze proekologicznym wśród swoich kontrahentów i klientów. Ponadto udoskonalając i unowocześniając proces technologiczny produkcji akumulatorów marki Jenox, mamy na uwadze ochronę zdrowia ludzkiego oraz dobro środowiska naturalnego dodaje Ryszard Wasyłyk. Należy zaznaczyć, że firma Jenox Akumulatory ściśle realizuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH).

Budowanie ekologicznych postaw to proces złożony. Postępując odpowiedzialnie i we współpracy z producentami i dystrybutorami baterii samochodowych, jesteśmy w stanie uniknąć zanieczyszczenia środowiska związkami ołowiu i kwasu siarkowego. Pamiętajmy, że recykling umożliwia odzyskanie znacznej części surowców, a my oddając zużyty akumulator do utylizacji chronimy środowisko.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

23 lipca 2013

Czym jest koło dwumasowe?


                          Czym jest koło dwumasowe?

 

 

Autor: Sebastian Wrzesionek

Generalna zasada pracy samochodu, jego silnika, skrzyni biegów jak i innych głównych elementów znana jest większości posiadaczy czterech kółek.

Warto jednak wspomnieć, że w każdym samochodzie, a w szczególności w autach nowszej generacji istnieją tak skomplikowane i zaawansowane technicznie podzespoły, że niejeden doświadczony mechanik ma problemy z poprawnym diagnozowaniem usterek w nich powstałych. Jednym z takich właśnie elementów jest koło dwumasowe.
Budowa
Koło dwumasowe to stosunkowo nowy wynalazek motoryzacji, który powszechnie stosowany jest w bardzo wielu samochodach z silnikami diesla. Zamachowe koło dwumasowe, bo tak brzmi fachowa nazwa tego podzespołu jest elementem bardzo skomplikowanym, osadzonym pomiędzy silnikiem, a skrzynią biegów. Koło to zbudowane jest z dwóch głównych części, zwanych obudową oraz całego zespołu sprężyn zawartego między nimi.
Zastosowanie
Głównym zadaniem jakie spełnia koła dwumasowe jest pełna ochrona skrzyni biegów przed uszkodzeniami jakie powoduje drgający silnik. Niestety korzystanie z coraz lżejszych materiałów do budowy aut oraz rosnące moce powodują, że skrzynia biegów nie jest już w stanie samodzielnie tłumić powstających drgań.
Fakt ten sprawia, iż koło dwumasowe jest obecnie bardzo popularnie stosowanym elementem, mimo że charakteryzuje się dość dużą awaryjnością oraz bardzo dużymi kosztami wymiany, często będąc istną zmorą dla kierowców. Warto w tym momencie nadmienić, iż nie wiele jest warsztatów, które dokonują profesjonalnej naprawy tego podzespołu i bardzo często jedynym rozwiązaniem jest zakup nowej części będący wydatkiem nawet kilku tysięcy złotych.

Sprzeglo-Service.pl - regeneracja kół dwumasowych.

Artykuły do przedruku

18 lipca 2013

Jakie prawo jazdy na quada


                      Jakie prawo jazdy na quada

 

Autor: Michał Suder

Jak zarejestrować quada? Jakie prawo jazdy trzeba mieć, żeby prowadzić taki pojazd? Pytań jest chyba więcej niż modeli dostępnych na rynku. Na razie obowiązuje...

Na razie obowiązuje przepis, że można sprowadzić i zarejestrować jedną sztukę danego pojazdu bez konieczności uzyskiwania na nią homologacji. Zupełnie inaczej jest, jeśli kupimy nowego quada w salonie. Gdy ma homologację, nie ma kłopotu. Jeśli nie (a tak jest z większością) – lepiej zastanowić się dwa razy, gdyż później nie da się go legalnie zarejestrować. Sytuacja ulegnie zmianie, jeśli zostanie wprowadzony (takie są plany) przepis nakazujący rejestrację. To dobre posunięcie, bo obecnie użytkownicy nie mają obowiązku kupowania polisy OC. Quady rejestrowane są jako pojazdy samochodowe inne (w podkategorii wskazanej na apli obok lub jako „inne”).
W tej chwili większość użytkowników eksploatuje swoje pojazdy poza drogami publicznymi. Kodeks drogowy zasadniczo odnosi się do ruchu na takich drogach. Jest tam jednak zapis, że jeśli „jest to konieczne do uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa” również poza drogami publicznymi trzeba się do niego stosować. Policjant ma więc prawo zatrzymać dziecko jadące polem. Jeśli quad zarejestrowany jest jako motorower, wystarczy karta motorowerowa (od 13 lat). Jeśli jako pojazd samochodowy – potrzeba prawa jazdy kat. B1 lub B.
Przepisy w tej chwili są tak zawiłe, że po dokładne porady odsyłamy na tematyczne fora internetowe – np. Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców (strona www.atvpolska.pl).
Prawo Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 28 lipca 2005 r. (z późniejszymi zmianami) dotyczące homologacji typu pojazdów samochodowych mających dwa lub trzy koła, niektórych pojazdów samochodowych mających cztery koła oraz motorowerów, opublikowane w DzU z dnia 25 sierpnia 2005 r.
w załączniku nr 1 ust. 2 pkt 1 i 2.
2. Niniejsze rozporządzenie stosuje się również do pewnej grupy czterokołowych pojazdów samochodowych, które w zależności od cech określa się jako:
1) lekkie pojazdy czterokołowe, których masa bez obciążenia nie przekracza 350 kg (kategoria L6e), nie wliczając w to masy akumulatorów w przypadku pojazdów elektrycznych, i których maksymalna prędkość konstrukcyjna nie przekracza 45 km/h oraz których:
a) pojemność skokowa nie przekracza 50 cm³, w przypadku silnika z zapłonem iskrowym, lub
b) maksymalna moc nie przekracza
4 KW, w przypadku innych silników ze spalaniem wewnętrznym, lub
c) maks. moc jest nie większa niż 4 KW, w przypadku silnika elektrycznego.
Pojazdy te powinny spełniać wymagania techniczne stosowane dla motorowerów trójkołowych kategorii L2e, chyba że przepisy homologacji stanowią inaczej.
2) pojazdy czterokołowe, inne niż lekkie, o których mowa w pkt. 1 lit. a, których masa bez obciążenia nie przekracza 400 kg (kategoria L7e; 550 kg dla pojazdów przeznaczonych do przewożenia towarów), nie wliczając w to masy akumulatorów w przypadku pojazdów elektrycznych, i których maksymalna moc użyteczna silnika nie przekracza 15 KW. Pojazdy te powinny spełniać wymagania techniczne stosowane dla motocykli trójkołowych kategorii L5e, chyba ze przepisy dotyczące homologacji stanowią inaczej.”

http://swiataut-motoryzacja.blogspot.com/

Artykuły do przedruku

10 lipca 2013

Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?


Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?

Autor: P.


Intensywny rozwój motoryzacji oraz coraz większa chęć posiadania własnych "czeterech kółek" sprawiły, że dość szybko zauważone zostało zagrożenie wynikające z emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Okazało się, że spaliny samochodowe są o wiele bardziej szkodliwe dla ludzi niż skażenia pochodzące z przemysłu.

Dzieje się tak dlatego, że zanieczyszczenia motoryzacyjne rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach i na niskich wysokościach. Samochody są największym źródłem zanieczyszczenia środowiska, gdyż obciążają je ponad piętnastoma tysiącami związków chemicznych, takich jak gazy i pyły.
Aby zredukować emisję szkodliwych substancji i związków chemicznych do atmosfery, zaczęto wprowadzać różnego rodzaju surowe reguły. Efektem było skonstruowanie urządzenia, którego naukowa nazwa to reaktor katalityczny, czyli katalizatora. Tak więc katalizator jest niezbędnym i koniecznym elementem układu wydechowego nie tylko samochodów osobowych, ale także innych pojazdów napędzanych silnikiem spalinowym.
Katalizator to urządzenie, którego zadaniem jest neutralizowanie spalin wydalanych przez układ wydechowy. Dzięki katalizatorowi obecne w spalinach związki trujące ulegają różnym reakcjom chemicznym, na przykład dopalaniu. W efekcie ulatniają się z rury wydechowej jako związki obojętne. Funkcjonowanie reaktora opiera się na reakcji składników wchodzących w skład spalin z katalizatorem.
Tak więc katalizator samochodowy spełnia funkcję pozasilnikowego zmniejszania ilości szkodliwych substratów spalin. Gdyby silnik umożliwiał całkowite spalanie, katalizator nie byłby potrzebny w samochodzie. Wówczas również rura wydechowa uwalniałaby wodę lub dwutlenek węgla. Jednakże uzyskanie takiego stopnia spalania nie było jak dotąd realne.
Stosuje się różne rodzaje katalizatorów ze względu na inną zawartość spalin w silnikach o zapłonie iskrowym i samoczynnym. Wśród używanych obecnie katalizatorów w samochodach wyróżnić można utleniające, redukujące oraz utleniająco-redukujące. Rola katalizatora utleniającego polega na przerabianiu trującego węgla i węglowodorów na parę oraz wodę. Stosuje się je w silnikach o zapłonie samoczynnym. Z kolei jeżeli chodzi o pozostające tlenki azotu, to ich usuwaniem zajmuje się katalizator redukujący. Coraz częściej wykorzystuje się katalizatory wielofunkcyjne. Działają one potrójnie, bowiem usuwają wszelkie szkodliwe składniki spalin. Zaawansowane katalizatory potrafią wyeliminować nawet do 90 % pierwiastków.
Aby katalizator funkcjonował prawidłowo muszą zostać spełnione pewne warunki, dlatego koszysta się z Sondy Lambda. Jest to pewnego rodzaju aparat, który wysyła aktualne informacje do komputera i jednocześnie reguluje skład mieszanki paliwowej. W starszych modelach aut jest tylko jedna Sonda Lambda niejednokrotnie usuwa się zużyty katalizator nie zastępując go nowszym modelem. Jest to sposób na pewno tani, aczkolwiek nie do przyjęcia, bowiem nie jest zgodny z przepisami prawa. Brak katalizatora to nie tylko mandaty i kary. Jego deficyt powoduje również szybkie zużycie tłumika i pozostałych elementów układu wydechowego. Tak więc katalizator jest niezbędnym elementem wyposażenia każdego samochodu, bowiem dzięki niemu zarówno nasz samochód, jak i środowisko mogą być zdrowsze.


Artykuły do przedruku