SPLENDOR

2 maja 2015

#Badanie techniczne motocykla


Badanie techniczne motocykla - co i jak ci sprawdzą w maszynie!


Autor: Krzysztof D.

Motocykle podlegają badaniom technicznym tak jak każdy inny pojazd poruszający się po drogach publicznych. Oto garść informacji, które każdemu motocykliście pomogą przejść wraz z maszyną badanie w sposób bezstresowy.

Przepisy, które regulują kwestie badania technicznego pojazdu, to Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 18.09.2009 w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach.
Motocykle podlegają przeglądom w następujących terminach:
- pierwsze badanie po 3 latach od daty pierwszej rejestracji,
- kolejne po dwóch latach (pięć lat od daty rejestracji lub pod 24 miesiącach od ostatniego badania, zależy co nastąpiło pierwsze),
- następne co roku lub co 12 miesięcy od poprzedniego badania, zależy co nastąpiło pierwsze.
Koszt badania technicznego motocykla – to aktualnie 62 złote.
Co podlega badaniu technicznemu? Zakres badania motocykla nie różni się od zakresu badania samochodu, ale najczęściej stacje diagnostyczne nie posiadają warunków ku temu, żeby zbadać motocykl w takim zakresie, jak wymaga tego prawo. Bo kto posiada hamownię dla motocykli, aby sprawdzić siłę hamulców? Najczęściej sprawa sprowadza się do badania numerów ramy, świateł, kierunkowskazów, działania sprzęgła i hamulców. Poza tym raczej niewiele więcej się bada. Myślę, że diagności stwierdzili, że motocykliści to jednak zapaleńcy, a nie samobójcy i o swoje maszyny dbają znacznie bardziej, niż kierowcy katamaranów, więc i ich maszyny są w lepszym stanie.
Zakres badania w pełnym zakresie powinien obejmować:
Sprawdzenie danych identyfikacyjnych w dowodzie ze stanem faktycznym, czyli numery ramy – uwaga, jeżeli stwierdzi niezgodność, przekazuje dowód do Wydziału Komunikacji!
Sprawdzenie stanu i danych na tablicy rejestracyjnej.
Sprawdzenie stanu opon motocykla.
Stan, ustawienie i działanie świateł mijania i drogowych (w tym światłość świateł, czyli ile jest światła w światłach!).
Światła kierunkowskazów (stan i działanie).
Światła hamowania – stan, działanie i rozmieszczenie.
Światła pozycyjne – stan i działanie.
Światła dodatkowe – np. oświetlenie tablicy rejestracyjnej.
Światła odblaskowe.
Światła awaryjne.
Hamulec – działanie, skok, oględziny tarcz i klocków (maks. nacisk na dźwignię hamulca ręcznego i nożnego do zablokowania koła nie może przekraczać 40 daN).
Układ kierowniczy – stan, działanie, luzy na łożyskach.
Układ amortyzatorów – dobicie, odbicie, luzy.
Rama – krzywizna, uszkodzenia.
Nadwozie – lusterka.
Prędkościomierz – stan, działanie.
Układ wydechowy – oględziny, pomiar hałasu.
Sygnał dźwiękowy – działanie.

Pamiętajcie też, że motocykle dwumiejscowe muszą posiadać podnóżki dla pasażera!
Światła stop i kierunkowskazy muszą mieć wszystkie motocykle dopuszczone do ruchu i wyprodukowane po 1980 roku.
Z moich doświadczeń wynika, że na badanie warto udać się motocyklem wyczyszczonym, z nasmarowanym łańcuchem, ze sprawnymi światłami i sygnałem dźwiękowym, właściwym skokiem klamek hamulca i sprzęgła. Ważne jest też posiadanie opon w odpowiednim stanie. Jeżeli diagnosta nie przyczepi się do tych elementów, to nie powinien mieć wątpliwości co do reszty.
Uwaga! Posiadacze ciekawych patentów na ukrycie tablic rejestracyjnych. Lepiej zdemontujcie te cuda na czas badania, choć mandat za takie „ulepszenie” jest mniejszy (100 zł) niż wykroczenie, to jednak jest to nielegalne i diagnosta może zacząć szukać po całości aby nie dać wam przeglądu. Moim zdaniem warto tez korzystać z jednej stacji diagnostycznej, bo wówczas każdy kolejny przegląd jest łatwiejszy.
Diagnosta nie sprawdza OC motocykla.
Jeszcze informacja dla posiadaczy skuterów – począwszy od 18.09.2009, skutery przechodzą badania w okresach i zakresie takim, jak inne pojazdy. Niestety oznacza to także, że prawo działa wstecz i dotyczy również tych, którzy w dowodzie rejestracyjnym posiadają wpis „badanie bezterminowe”.
Poza tym dbajcie o maszyny, bo one wożą wasze szacowne cztery litery i warto mieć maszynę sprawną.

MOTO-TRASY.pl - najlepsze trasy dla motocyklistów
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

#badanie techniczne , #motocykl , #motooblog

28 kwietnia 2015

#Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?


Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?


Autor: P.

Intensywny rozwój motoryzacji oraz coraz większa chęć posiadania własnych "czeterech kółek" sprawiły, że dość szybko zauważone zostało zagrożenie wynikające z emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Okazało się, że spaliny samochodowe są o wiele bardziej szkodliwe dla ludzi niż skażenia pochodzące z przemysłu.

Dzieje się tak dlatego, że zanieczyszczenia motoryzacyjne rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach i na niskich wysokościach. Samochody są największym źródłem zanieczyszczenia środowiska, gdyż obciążają je ponad piętnastoma tysiącami związków chemicznych, takich jak gazy i pyły.
Aby zredukować emisję szkodliwych substancji i związków chemicznych do atmosfery, zaczęto wprowadzać różnego rodzaju surowe reguły. Efektem było skonstruowanie urządzenia, którego naukowa nazwa to reaktor katalityczny, czyli katalizatora. Tak więc katalizator jest niezbędnym i koniecznym elementem układu wydechowego nie tylko samochodów osobowych, ale także innych pojazdów napędzanych silnikiem spalinowym.
Katalizator to urządzenie, którego zadaniem jest neutralizowanie spalin wydalanych przez układ wydechowy. Dzięki katalizatorowi obecne w spalinach związki trujące ulegają różnym reakcjom chemicznym, na przykład dopalaniu. W efekcie ulatniają się z rury wydechowej jako związki obojętne. Funkcjonowanie reaktora opiera się na reakcji składników wchodzących w skład spalin z katalizatorem.
Tak więc katalizator samochodowy spełnia funkcję pozasilnikowego zmniejszania ilości szkodliwych substratów spalin. Gdyby silnik umożliwiał całkowite spalanie, katalizator nie byłby potrzebny w samochodzie. Wówczas również rura wydechowa uwalniałaby wodę lub dwutlenek węgla. Jednakże uzyskanie takiego stopnia spalania nie było jak dotąd realne.
Stosuje się różne rodzaje katalizatorów ze względu na inną zawartość spalin w silnikach o zapłonie iskrowym i samoczynnym. Wśród używanych obecnie katalizatorów w samochodach wyróżnić można utleniające, redukujące oraz utleniająco-redukujące. Rola katalizatora utleniającego polega na przerabianiu trującego węgla i węglowodorów na parę oraz wodę. Stosuje się je w silnikach o zapłonie samoczynnym. Z kolei jeżeli chodzi o pozostające tlenki azotu, to ich usuwaniem zajmuje się katalizator redukujący. Coraz częściej wykorzystuje się katalizatory wielofunkcyjne. Działają one potrójnie, bowiem usuwają wszelkie szkodliwe składniki spalin. Zaawansowane katalizatory potrafią wyeliminować nawet do 90 % pierwiastków.
Aby katalizator funkcjonował prawidłowo muszą zostać spełnione pewne warunki, dlatego koszysta się z Sondy Lambda. Jest to pewnego rodzaju aparat, który wysyła aktualne informacje do komputera i jednocześnie reguluje skład mieszanki paliwowej. W starszych modelach aut jest tylko jedna Sonda Lambda niejednokrotnie usuwa się zużyty katalizator nie zastępując go nowszym modelem. Jest to sposób na pewno tani, aczkolwiek nie do przyjęcia, bowiem nie jest zgodny z przepisami prawa. Brak katalizatora to nie tylko mandaty i kary. Jego deficyt powoduje również szybkie zużycie tłumika i pozostałych elementów układu wydechowego. Tak więc katalizator jest niezbędnym elementem wyposażenia każdego samochodu, bowiem dzięki niemu zarówno nasz samochód, jak i środowisko mogą być zdrowsze.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.


#motooblog , #info, #porady , #katalizator

24 kwietnia 2015

#Monitorowanie pojazdów - sposób na zwiększenie wydajności w firmie


Monitorowanie pojazdów - sposób na zwiększenie wydajności w firmie


Autor: Henryk Frolena

Jak zoptymalizować koszty w przedsiębiorstwie? Jak zaoszczędzić na paliwie? Jak lokalizować i monitorować pojazdy?

Każdy właściciel firmy dąży do osiągnięcia jak największych zysków przy stosunkowo niskim nakładzie finansowym. Wykorzystanie nowoczesnych technologii to doskonałe rozwiązanie dla osób, które za swój główny cel przyjmują redukcję kosztów przy jednoczesnym zwiększeniu efektywności pracowników.

Czym jest monitoring gps?

Instalacja lokalizatorów gps w samochodach firmowych jest powszechnym standardem, zapewniającym komfort wszystkim użytkownikom pojazdów służbowych. Systemy nawigacyjne umożliwiają kierowcom szybkie znalezienie trasy, dzięki czemu łatwo docierają do wyznaczonego celu, nie tracąc czasu na poszukiwanie odpowiedniej drogi. Dostępne obecnie na rynku lokalizatory GPS to przede wszystkim wielofunkcyjne urządzenia multimedialne, mające niezliczoną ilość funkcji. Wbudowany internet oraz dostępność opcji bluetooth umożliwiają bezprzewodowe rozmowy telefoniczne, przeglądanie zdjęć, oglądanie filmów lub słuchanie muzyki. Nawigacja samochodowa daje więc komfort użytkownikowi samochodu, ale co ważniejsze posiada funkcje przydatne właścicielom firm.

Kto zyskuje a kto traci?

Monitorowanie pojazdów jest usługą, która dzięki lokalizatorowi GPS przynosi firmie największe korzyści. Czynnikiem powstrzymującym przedsiębiorców przed instalacją urządzeń monitorujących pojazdy, jest często sprzeciw samych pracowników. Obawiają się oni inwigilacji  i wzmożonej obserwacji swoich działań. Istnieje więc ryzyko, że dobry pracownik zrezygnuje z zatrudnienia, czując się nadmiernie kontrolowany.
Monitoring GPS to jednak same plusy dla pracodawcy. Przede wszystkim zastosowanie nowoczesnych rozwiązań umożliwia znaczące obniżenie kosztów paliwa. Dodatkowym atutem wpływającym zarówno na dochody firmy oraz jakość pracy, jest możliwość wyznaczania najbardziej optymalnej trasy.
Dobrym pomysłem wydaje się nagradzanie tych kierowców, którzy najskuteczniej eksploatują swoje pojazdy. Zastąpienie kar nagrodami może przynieść bardzo dobre efekty i wpłynąć pozytywnie na wydajność pracowników. Technologia GPS otwiera nowe możliwości bezpieczeństwa i redukcji kosztów.

Źródło: http://www.gpsguardian.pl/oferta/monitoring-pojazdow-osobowych/ - GPS Guardian.
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

#gps , #monitoring , #firma , #motooblog

#Jak przerejestrować szybko auto?


Jak nie czekać w urzędzie w kolejce i przerejestrować szybko auto?


Autor: Mariusz Wodel

Wszystkie osoby zainteresowane kupnem auta używanego często na swej drodze napotykają przeróżne problemy związane z tego rodzaju działalnością. Okazuje się bowiem, że przed osoba kupująca auto i chcącą je zarejestrować piętrzą się problemy. Głównym jest to ile czasu musimy poświęcić, by auto przerejestrować na siebie.

Podstawowy kłopot, to wizyta w urzędzie, a dokładniej mówiąc wyczekiwanie w kolejce. Osób podobnych do nas jest przecież wiele. Nie tylko my chcemy uporać się z dokumentami. Istnieje jednak sposób, który pomoże nam wytrwać w tej sytuacji.
Po pierwsze musimy się dobrze zorganizować. Pamiętajmy więc, że do auta sprowadzonego potrzebujemy dokumenty w języku polskim, które przetłumaczą tłumacze przysięgli. Poza tym warto mieć przy sobie oryginalne papiery wydane w kraju, z którego pochodzi auto.
Następnie musimy mieć przy sobie kartę pojazdu, jeśli taka została wydana. Jeśli jej nie mamy zapłacimy jakieś 80 złotych za wydanie nowej. Otrzymamy ją kiedy odbierać będziemy tak zwany twardy dowód.
Jeśli kupujemy samochód zarejestrowany już w naszym kraju zwróćmy uwagę na to, czy w dowodzie rejestracyjnym figuruje ten sam adres i dane właściciela, co w jego dokumentach. W przeciwnym razie z zarejestrowania auta nici – będziemy musieli wysłać do poprzedniego właściciela odpowiednie pismo z prośba o potwierdzenie, że zmienił on miejsce zamieszkania i nie powiadomił przy tym urzędu.
Najcenniejszymi poradami są jednak takie, które umożliwiają zaoszczędzenie sporej ilości czasu. Tak właśnie stanie się, jeśli skorzystamy z internetu i zarezerwujemy godzinę oraz datę swojej wizyty. Wystarczy wejść na stronę internetową danego urzędu i wybrać interesujący nas termin. Jeśli będzie on wolny zaznaczony będzie kolorem zielonym. Co zrobić dalej? Podajemy swoje dane i pesel. Następnie w wyznaczonym dniu i przed wyznaczoną godziną udajemy się do urzędu. Wklepujemy w maszynkę ustawioną obok informacji swój pesel i dostajemy bilecik. Nie musimy czekać. Zaraz zostaniemy obsłużeni.
Proste, prawda? Przed zarejestrowaniem auta musimy więc przede wszystkim dobrze się zorganizować oraz uporządkować wszystkie dokumenty. Wówczas nie będziemy mieć problemu zarówno z ich przetłumaczeniem jak również z przerejestrowaniem samochodu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.



#porady , #jak , #motooblog

21 kwietnia 2015

#Diagnostyka akumulatora


Diagnostyka akumulatora - jak niedużym kosztem sprawdzić akumulator


Autor: Jarosław Stefaniak

Z sentymentem patrzę na swój pierwszy samochód. Legenda motoryzacji FIAT Uno. Zakupiony kilka dni przed zakończeniem dwuletniej gwarancji - wykorzystywany przed poprzedniego właściciela do niedzielnych wycieczek. Czerwony niczym sportowy wóz, monowtrysk.... Cóż więcej do życia potrzeba....  tylko ten akumulator...

Przy zakupie samochodu na wszystko zwróciłem uwagę, ale nie popatrzyłem na akumulator, nie sprawdziłem jego stanu - myślę, że postąpiłem jak 99% kupujących. A to właśnie akumulator sprawił niespodziankę. Wakacje, długie trasy  potem powrót do pracy. Tylko krótkie etapy po mieście. Spadły temperatury i okazało się, że pojawiają się pierwsze oznaki długiego kręcenia. Podładowanie akumulatora było pomocne na tydzień. Potem powtórka z historii. Gdy o godzinie 5.50 nie mogłem odpalić samochodu i byłem skazany na bieg do pracy i wzrok majstra - wtedy powiedziałem stop. Trzeba kupić nowy akumulator!!!
Zdając stary akumulator, poprosiłem o szybką diagnostykę. Okazało się, że dwie cele były zwarte, a pozostałe mocno zasiarczone. Na efekt taki pracowałem długi czas. Ciągły stan rozładowania akumulatora (krótkie odcinki). Naturalne procesy elektrochemiczne - i w efekcie śmierć.
Jak diagnozować...
Istnieje kilka sposobów szybkiej oceny stanu akumulatora. Metody pomiaru, jakie zostaną opisane nie będą skomplikowanie i kosztowne.
Pierwszym szybkim sposobem oceny sprawności akumulatora jest test "test na reflektor"
1. " Test na reflektor"
Gdy mamy włączone światła "krótkie" lub "długie", a silnik nie pracuje cała energia do zasilania reflektorów jest czerpana z akumulatora. Zatem po poziomie świecenia możemy wnioskować o stanie naładowania akumulatora (jest to pomiar "na oko"). Jeżeli po włączeniu silnika reflektory świecą zdecydowanie lepiej to akumulator wymaga podładowania. Ten sposób należy jednak traktować jako bardzo przybliżony. Słabsze świecenie może wynikać także np. ze złego połączenia klem z biegunami akumulatora.  
2. Pomiar napięcia akumulatora przy włączonych światłach - jeśli posiadasz woltomierz i pomocnego kolegę lub koleżankę warto dokonać dokładniejszy pomiar. Pomiar napięcia - multimetr
Metoda pomiaru
 Jedna osoba zasiada na miejscu kierowcy, druga podłącza woltomierz w obwód akumulatora (równolegle). Dokonuje się pomiaru napięcia. Przy sprawnym akumulatorze będzie to napięcie około 12,6V. Osoba wewnątrz samochodu włącza światła mijania. Sprawdzasz ponownie napięcie, następnie włączyć należy światła długie - ponownie należy zmierzyć napięcie. Jeśli spadek napięcia jest poniżej 11V - akumulator będzie nam sprawiał problem. regeneracja akumulatorów - Urzadzenie do testowania akumulatora pod obciążeniemTeraz, można przeprowadzić bardzo drastyczny test. Wyłącz światła i poproś osobę pomagającą o uruchomienie silnika. Jeśli napięcie odczytywane na woltomierzu pokaże wartość poniżej 10,5V (oby nie 9V) wtedy miejmy pewność, że trzeba pomyśleć o regeneracji akumulatora lub zakupie nowego.
3. Ocena akumulatora za pomocą próbnika (zdjęcie obok) - akumulator można także sprawdzić próbnikiem do akumulatorów samochodowych. Jest to duża opornica z woltomierzem, która może wytrzymać obciążenie od 80A do nawet 200A (w zależności od modelu). W celu wyciągnięcia wniosków można posłużyć się taką tabelą:
Wskazanie próbnika Diagnoza
Uaku > 11 [V] Akumulator naładowany
11 [V] ... 10,2 [V] Akumulator naładowany w połowie
Uaku < 10,2 [V] Akumulator rozładowany
4. Przez pomiar gęstości elektrolitu - gęstość elektrolitu maleje ze wzrostem temperatury. Gęstość zmienia się o 0,01 [g/cm3] przy zmianie temperatury o 15 °C. Prawdziwe wyniki pomiaru elektrolitu należy łączyć z pomiarem temperatury elektrolitu. Tabele gęstości elektrolitu podają wartości przy temperaturze 25°C. regeneracja akumulatorów - Pomier gęstości elektrolituJeśli stwierdzimy, że temperatura jest inna niż przyjęte 25°C, powinniśmy wartość odczytaną skorelować ze wskaźnikiem gęstości i temperatury. Zmiana temperatury o 1°C to zmiana gęstości elektrolitu o 0,00066 [g/cm3] (wydaje się, że jest to bardzo mała liczba, ale w przypadku ujemnych temperatur np. -10°C
Przykład: Pomiar gęstości elektrolitu w temperaturze -5 °C. Zmierzona gęstość wyniosła 1,2 [g/cm3]. Aby przeliczyć tę gęstość na gęstość w umownej temperaturze 25 °C. Obliczamy: 0,00066 [g/cm3] x 30°C (-5+25=30) = 0,02[g/cm3] i dalej 1,2[g/cm3]-0,02[g/cm3] = 1,18[g/cm3].
Na podstawie tabeli możemy teraz ocenić stan akumulatora. Teraz widzimy, że pomiędzy 1,2[g/cm3] a 1,18[g/cm3] jest istotna różnica. Do pomiaru gęstości elektrolitu służy aerometr (zdjęcie obok).
Gęstość elektrolitu [g/cm3] Diagnoza, co do stanu naładowania akumulatora
1,285 ... 1,3 Zbyt duża gęstość elektrolitu. Należy ją obniżyć w ten sposób, że usuwamy część elektrolitu zastępując go wodą destylowaną.
1,28 Pełny stopień naładowania akumulatora
1,2 ... 1,24 Należy doładować akumulator
1,15 ... 1,2 Akumulator wymaga natychmiastowego naładowania
poniżej 1,15 Akumulator może ulec zasiarczeniu, czyli trwałemu uszkodzeniu
1,1 Zupełnie rozładowany (uszkodzony)
Na co jeszcze zwrócić uwagę
Przyczyną problemów z uruchomieniem silnika może być czasem rozrusznik. Jego sprawność ma ogromne znaczenie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że zbyt głośna praca rozrusznika może świadczyć o mechanicznej jego usterce. Najczęściej najsłabszym elementem jest zatarte łożysko, które stawia duże opory. Taki rozrusznik będzie wymagał w skrajnych przypadkach dwu lub nawet trzy krotnego skorzystania z procedury rozruchu, która bardzo mocno wyczerpie nasz akumulator. A przed zimną jest to bardzo ważne.
UWAGA!!!! Jeśli mamy problem z uruchomieniem silnika nie powinniśmy uporczywie ponawiać kolejne rozruchy. Powinniśmy zachować minimalnie pięciosekundowe przerwy pomiędzy kolejnymi próbami. Nie respektowanie tej zasady przyczyni się do "niewybaczalnej zbrodni" na akumulatorze - on tego nie przebaczy.
Inne czynności przy obsłudze akumulatora
Jeśli mamy akumulator z korkami możliwymi do odkręcenia należy raz na jakiś czas (szczególnie w lecie) sprawdzić poziom elektrolitu. Po naładowaniu elektrolit powinien przykrywać górne powierzchnie płyt 5-10mm. Poziom elektrolitu wyrównuje się wodą destylowaną zawsze po naładowaniu (podczas ładowania akumulatora poziom elektrolitu rośnie - grozi to wylaniem elektrolitu!!!) Jeśli stwierdzimy, że akumulator jest rozładowany i jest mały poziom elektrolitu wyjątkowo należy podwyższyć poziom elektrolitu jednak tylko do górnej krawędzi elektrod - nie ponad!!!)
Akumulator można również doładować nie wyjmując go z samochodu. W takim przypadku, gdy nie będzie możliwe kontrolowanie stanu akumulatora podczas ładowania należy ograniczyć prąd ładowania o połowę nominalnej wielkości.
Stan naładowania akumulatora określa ładowarka (jeśli posiadamy automatyczną) lub stwierdzimy to przez pomiar gęstości elektrolitu: całkowicie naładowany jest wtedy, gdy gęstość elektrolitu wynosi 1,270 – 1,280 kg/l przy 3 odczytach dokonanych w odstępach 1 godziny.
UWAGA!!! W przypadku nowych samochodów, posiadających zaawansowany sprzęt elektroniczny należy stosować ładowarkę z elektronicznym sterowaniem przebiegu ładowania. W innym przypadku urządzenia elektroniczne w pojeździe mogą ulec uszkodzeniu.
Słowo o nowych akumulatorach
Każdy akumulator ma określony współczynnik samorozładowania akumulatora. Nie wdając się teraz w szczegóły można stwierdzić, że powinniśmy podładować akumulator raz na pół roku, jeśli jest on używany sporadycznie lub przetrzymujemy go poza samochodem. Podążając logicznie za tym stwierdzeniem, można zadać pytanie: "w jakiej kondycji jest akumulator na półce u sprzedawcy??? ".
Jeśli jest on zakurzony i nie ma śladów odkurzania, należy wymagać u sprzedawcy testu na akumulatorze. Kompetentny test przeprowadzony stwierdził, że część akumulatorów na półkach sklepowych (szczególnie przed akumulatorowym sezonem - przed wrześniem, październikiem) ma sprawność na poziomie 80%!!!! Taki test obnażył, że akumulator jest już częściowo zasiarczony. Jak się uchronić przed taką sytuacją? Poprosić o test na akumulatorze, sprawdzić ewentualnie datę produkcji, aby nie okazało się, że już ponad rok od produkcji akumulator nie znalazł nabywcy. A w przypadku wady akumulatora i chęci reklamacji jak udowodnimy, że kupiliśmy nie sprawny akumulator? Czy w czasie procesu reklamacyjnego nie dostaniemy odpowiedzi, że "reklamacja nie może zostać uwzględniona, gdyż stwierdzono nie właściwy sposób użytkowania, lub wadę instalacji elektrycznej w samochodzie". Zachęcam do dokładnego przeczytania warunków gwarancji.

Jarosław Stefaniak
http://jja-akumulatory.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.



#motooblog , #akumulator , #diagnostyka

26 czerwca 2014

Ulga w podróży latem, czyli sprawna klimatyzacja

Ulga w podróży latem, czyli sprawna klimatyzacja

Zbawienną rolę samochodowej klimatyzacji docenia każdy, komu choć raz zdarzyło się latem, w pełnym słońcu, utknąć na długie minuty w drogowym korku. Jednak, by stale cieszyć się przyjemnym chłodem w aucie, warto zawczasu przyswoić sobie kilka zasad używania klimy oraz przynajmniej raz do roku dokonać jej pełnego przeglądu.
Podpowiadamy, na co należy zwrócić szczególną uwagę i jak nie dopuścić do kosztownych napraw.

Panujące powszechnie przekonanie, że skoro klimatyzacja działa prawidłowo, to nie warto jej w żaden sposób serwisować, jest błędem. Podobnie, jak w przypadku układu hamulcowego czy zawieszenia, do jej długiego i sprawnego działania niezbędna jest przede wszystkim regularna kontrola.

- O istnieniu serwisów klimatyzacji kierowcy przypominają sobie zwykle dopiero wówczas, gdy pojawiają się pierwsze problemy: głośne dźwięki podczas włączania klimy, słabsze chłodzenie lub jego całkowity brak. A żeby uniknąć tego typu niespodzianek, wystarczy raz w roku dokonać pełnego przeglądu układu wyjaśnia Łukasz Bazarewicz z Centrum Motoryzacyjnego Martom w Białymstoku.

Przegląd ten pozwoli nam odpowiednio przygotować klimatyzację do wytężonej pracy. Dodatkowo, jeśli w porę odpowiednio nie zadbamy o sprężarkę czy chłodnicę, to kwota oscylująca w okolicy 200 zł, którą zaoszczędziliśmy nie dokonując corocznej kontroli, szybko może urosnąć do kilkuset czy nawet kilku tysięcy złotych, które będziemy musieli zapłacić w razie konieczności naprawy czy wymiany poszczególnych elementów.

Stały serwis jest niezbędny także dlatego, że nie da się samodzielnie sprawdzić np. poziomu czynnika chłodzącego. Do tego potrzebny jest specjalny sprzęt, który komputerowo wskaże niedobór i podpowie, jaka powinna być właściwa ilość substancji.

Kilka prostych kroków

Przegląd klimatyzacji powinien składać się z kilku czynności. Punktem wyjścia zawsze jest sprawdzenie szczelności układu. Później należy wymienić olej, odessać stary czynnik chłodzący i w jego miejsce zaaplikować nowy.

Kolejny krok stanowi wymiana filtra kabinowego, który ma za zadanie oczyszczać powietrze tłoczone do wnętrza kabiny samochodowej.

- W parze z wymianą tego filtra powinno także iść odgrzybianie układu klimatyzacji. Z uwagi na zdrowie zarówno pasażerów, jak i samego samochodu, nie powinniśmy pomijać żadnej z tych czynności, ani ich rozdzielać podpowiada przedstawiciel Martomu.

Oprócz pozbycia się nieprzyjemnego zapachu z auta, odgrzybianie ma bowiem także na celu usunięcie z układu wszelkich, szczególnie niebezpiecznych dla dzieci, wywołujących rozmaite alergie drobnoustrojów.

Najpopularniejszą metodą odgrzybiania jest tzw. ozonowanie. W skrócie polega ono na wytworzeniu za pomocą specjalnego generatora ozonu, który następnie zostaje wprowadzony do wnętrza układu klimatyzacji. Ten sposób jest nie tylko skuteczny, ale, w przeciwieństwie np. do stosowania środków chemicznych, także naturalny.

Klima także zimą

Oprócz dokonywania regularnych przeglądów, by stale cieszyć się sprawną klimatyzacją, należy także poznać kilka zasad jej prawidłowego używania:

- Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że z klimatyzacji powinniśmy korzystać nie tylko w czasie upałów. Zimą dzięki niej szybciej odparowują bowiem szyby, a dodatkowo może przecież pełnić funkcję grzewczą opisuje Łukasz Bazarewicz.

Jest to o tyle istotne, że nagłe rozpoczęcie intensywnego chłodzenia po kilku miesiącach przestoju często powoduje uszkodzenia poszczególnych elementów układu, skutkując przy tym dość drogimi naprawami.

Z całą pewnością, by utrzymać optymalną temperaturę w aucie, nie warto też włączać klimatyzacji tylko na kilka chwil. Dużo lepszym rozwiązaniem jest ustawienie nieco mniejszego, ale stałego nasilenia jej działania. Dotyczy to zwłaszcza dłuższych podróży, bowiem w trasie, przy nieco wyższej prędkości, wyhamowujące po wyłączeniu klimy łopatki sprężarki łatwo mogą ulec złamaniu.

Popularne usterki

Odpowiednio eksploatowana i stale sprawdzana klimatyzacja, o ile nie została uszkodzona mechanicznie czy w wyniku wypadku, zasadniczo nie powinna przysparzać nam żadnych kłopotów.

Problemy zaczynają się zwykle, kiedy np. kupujemy używany samochód, a poprzedni właściciel zapomniał o regularnych przeglądach:

- W takich przypadkach, po zaaplikowaniu nowego czynnika chłodzącego, po kilku dniach mogą pojawić się problemy ze sprężarką, bowiem długo nieużywane elementy układu ulegają automatycznemu uszkodzeniu dodaje prezes grupy Martom.

Poza tym, najczęściej spotykaną usterką klimatyzacji, jest nieszczelność przewodów. Te wykonane z aluminium można odpowiednio pospawać, pozostałe zaś trzeba po prostu wymienić na nowe.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

20 września 2013

Rowerzyści. Nietykalni


Rowerzyści. Nietykalni

Autorem artykułu jest Trynid [ PR

Z pozycji rowerzysty, każdy kierujący jest potencjalnym myśliwym chcącym go ustrzelić. Z pozycji kierowcy auta, każdy rowerzysta jest trudną do przewidzenia poruszającą i tworzącą zagrożenie na drodze przeszkodą. Wiadome jest nie od dziś, że obie te grupy nie darzą się sympatią.
Mało tego, jak kierowca zamieni się w rowerzystę automatycznie zmienia swoje postrzeganie na rzeczywistość w której zaistniał. Czy da się ich pogodzić ?

Dola rowerzysty

Z roku na rok rosną nakłady przewidziane na rowerzystów (nowe ścieżki rowerowe, modernizacje istniejących, remonty itp.) W samym tylko 2013 roku gmina Zielonki chce przeznaczyć blisko 5 mln złotych (niewykorzystane środki również w roku 2014), Łódź - 10 mln zł, Wrocław - 3, 6 mln zł (nie wliczając w to inwestycji w ramach remontów i budowy dróg rowerowych przy nowych jezdniach), Kraków prawie 2 mln zł. Na przeciwległym biegunie jest Szczecin, który nie przewidział żadnych nakładów.
Fajnie. Tylko dlaczego z moich, kierowcy, podatków ? Drogi budowane są i utrzymywane (teoretycznie, bo w praktyce wiemy, że nie jest to prawdą) z podatku drogowego ujętego w cenie paliwa. Zasada jest prosta. Więcej jeździsz, więcej tankujesz, więcej również płacisz na drogi. Rozsądnie. Przy budowie i utrzymaniu ścieżek rowerowych tej zasady nie ma. Przecież rowerzyści nie płacą podatku rowerowego. Płacą za to podatek od dochodu (oby przynajmniej do tego miasta, w którym poruszają się rowerem). Ale ja też !

Przepisy swoje, życie swoje
W 2011 roku zostały zmienione przepisy o ruchu drogowym, dając większe niż wcześniej prawa rowerzystom. Zgodnie z nowymi przepisami rowerzyści na ścieżce rowerowej mają pierwszeństwo przed skręcającymi pojazdami. Pojawia się także możliwość wyprzedzania przez nich z prawej strony wolno jadących aut i legalne poruszanie się z przyczepką dla dzieci ścieżkami rowerowymi (jeżeli wózek nie przekracza 90 cm szerokości).
Zgodnie z obowiązującymi przepisami rowerzyście nie wolno poruszać się po jezdni obok innego uczestnika ruchu (należy jeździć "gęsiego"), nie wolno przejeżdzać przez przejście dla pieszych, nie wolno poruszać się po alejkach parkowych (można tam jeździć jedynie na dziecięcych rowerkach). Tyle teoria. Praktyka pokazuje jednak zupełnie co innego. Nagminnie i chyba najczęściej łamany jest przepis dotyczący przejeżdzania na rowerze po przejściu dla pieszych. W sumie się nie dziwię, przecież nie po to się rozpędzał rowerem, żeby co po chwilę hamować i (co za kara) z niego zsiadać i prowadzić. Nie należą również do rzadkości egzemplarze wyjątkowo dbające o płynność jazdy (chyba w zimie poruszają się samochodami i wpoili wszystkie zasady eko jazdy, więc teraz korzystają z nich oszczędzając maksymalnie energię). Taki jak już osiągnie prędkość przelotową to nawet czerwone światło go nie zatrzyma. Oczywiście nie ma znaczenia czy, dla zachowania płynności jazdy, będzie musiał przeskoczyć na chodnik, a po paru metrach z powrotem na ulicę. Płynność jest najważniejsza. Z przyzwoitości pominę już tych, którym przeszkadza gwar i hałas drogowy i jeżdzą w rytm swojej ulubionej muzyki sączącej się ze słuchawek w uszach.
Co na to nasze służby stróżów prawa? Bawią się świetnie polując na kierowców (przepraszam przejęzyczenie, strzegąc bezpieczeństwa na drodze). Z reguły na tych najgroźniejszych, którzy przekroczyli prędkość o całe 10 km/h (o więcej się nie dało bo zaczynał się korek). Nie po to przecież dostali radary (i wytyczne z Ministerstwa Finansów o spodziewanych dochodach), żeby teraz z nich nie korzystać. Racja ! Oczywiście, jak powie większość, nie da się wyłapać wszystkich przewinień. Znowu racja. Dlatego, tym bardziej należą się gratulacje Straży Miejskiej w Krakowie, która za cały 2012 rok nałożyła 493 (słownie: czterysta dziewięćdziesiąt trzy) mandaty na rowerzystów za niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych. Owacja na stojąco.

Masz parę banknotów stuzłotowych ? Znaczy się znasz przepisy o ruchu drogowym.
Tak, to nie jest żaden żart (a szkoda). Ustawodawca (w swojej dobroci) stwierdził, że jeżeli osoba posiada odpowiednie środki finansowe i stać ją na zakup roweru to wraz z paragonem za jego zakup, nabywa wiedzę z zakresu ruchu drogowego. Brzmi absurdalnie ? Ale tak to właśnie wygląda. Masz skończone 18 lat, kupujesz rower i w drogę. Na ulice, chodniki, alejki parkowe i ścieżki rowerowe. Ustawodawca, widać uznał, że każda osoba przekraczająca 18 lat swojego istnienia na świecie widziała i przeżyła już tak dużo, że spokojnie ta wiedza wystarczy jej do bezpiecznego (swojego i innych użytkowników drogi) poruszania się na rowerze.
Ustawodawca poszedł jednak krok dalej. Promuje osoby nie posiadające żadnych uprawnień i lepiej, jeżeli już zamieniasz się w rowerzystę, żebyś nie posiadał prawa jazdy na żadną kategorie. Dlaczego ? Ponieważ posiadając prawo jazdy za każde przewinienie jako rowerzysta odpowiada się jakby poruszało się pojazdem na który nabyło się uprawnienia (motor, samochód, autobus) razem z należnymi Ci punktami karnymi. Jeżeli nie masz prawa jazdy otrzymujesz tylko mandat. Logiczne ? Po głębszym zastanowieniu i zakładając pokręconą logikę ustawodawcy, tak. Jak wiadomo odpowiednia ilość punktów karnych powoduje zawieszenie uprawnień do prowadzenia pojazdów, na które to uprawnienie zostało nabyte. A jak można zabrać komuś uprawnienia, których ktoś nie posiada. To tak jakby próbować zabrać mieszkanie (lub dom) bezdomnemu. Taki mamy stan faktyczny. Stan, w którym osoby bez żadnych udokumentowanych kompetencji, nabywają przywileje.

Nieśmiertelność w imieniu prawa
Nie znam osoby, która na pytanie: czy chciałbyś/łabyś być zdrowy/a ? Odpowiedziała: nie. Fakt, nie przypominam sobie żebym pytał rowerzystów. Z obserwacji jednak można stwierdzić że tutaj pewności co do odpowiedzi mieć nie można. Żartuje ? Niestety nie, a chciałbym. Nie, nie martwię się o ich zdrowie lecz o siebie. Dlaczego ? A dlatego że nie chciałbym czekać godzinami na patrol Policji po tym jak przytrę nieoświetlonego rowerzystę wieczorową porą poruszającego się bez świateł po drodze. Fakt ja mam światła więc powinienem go dostatecznie wcześnie zauważyć (logika rowerzysty), on już zatem ich nie potrzebuje. Dlatego, że nie chciałbym tygodniami czekać, aż wyjdzie ze szpitala po tym jak wpadł mi bez zapowiedzi do auta przejeżdzając na przejściu dla pieszych bez kasku. Bo w sumie po co mu kask. On przecież nie jest trendy i dodatkowo burzy fryzurę. Dlatego, że nie chciałbym miesiącami czekać na wyrok sądu orzekającego za szkody na moim samochodzie. Bo przecież rowerzysta nie będzie wykupywał ubezpieczenia OC które jest kosztowne i nieobowiązkowe (zgodnie z wyliczeniami PZU maksymalna składka roczna zawierająca ubezpieczenie NNW na kwotę 50 000 zł oraz sumę ubezpieczenia OC na kwotę 200 000 zł wynosi 245 zł). I tak, jak to w życiu, na koniec okaże się, że sąd zasądzi, a ja zapłacę z własnych pieniędzy za szkody ponieważ szanowny rowerzysta będzie niewypłacalny.

Ciągle mało
Przywileje, które posiadają i z których korzystają rowerzyści wydają się przez nich nie zauważalne. Świadczą o tym kolejne ich inicjatywy i postulaty mające na celu ograniczenie ruchu samochodów kosztem ścieżek rowerowych i przywilejów dla rowerzystów. Jaskrawym przykładem jest tutaj inicjatywa Stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie­Miasto, które zaproponowało idealne (dla siebie) rozwiązanie przygotowywanej do gruntownej modernizacji ulicy Mogilskiej w Krakowie. Dla osób niezorientowanych, aktualnie ulica Mogilska posiada po dwa pasy ruchu w każdą ze stron, rozdzielone torami tramwajowymi. Jest ona jednym z trzech głównych łączników (oprócz Al. Pokoju i Bora Komorowskiego) pomiędzy Śródmieściem a Nową Hutą. Co zatem proponują ? W skrócie, zwężenie ulicy do jednego pasa w każdą stronę i budowę 3 metrowej ścieżki rowerowej oraz 10 metrowego chodnika - 4, 5m po jednej stronie ulicy i 5, 5m po drugiej (patrz zdjęcie autorstwa Stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie­Miasto). Zmiana ta ma spowodować zwiększenie przepustowości ulicy. Super. Naprawdę. Nie chciałbym tylko słyszeć zimową porą tyrad słownych owych rowerzystów, którzy stali się właśnie w zimie kierowcami, że Kraków strasznie zakorkowanym miastem jest i władze szybko powinny coś z tym zrobić.

KATALOG dla kierowców - Nowa Mogilska w Krakowie

A więc walka ?!
Czy da się zatem pogodzić interesy kierowców i rowerzystów ? Obawiam się, że w obecnej rzeczywistości raczej nie. Ale można spróbować zbliżyć ich stanowiska. Co zatem można zrobić ? Przede wszystkim zmienić przepisy. Wprowadzić, dla osób nie posiadających prawa jazdy, konieczności uzyskania odpowiedniego dokumentu świadczącego o znajomości przepisów drogowych. Nakazać obowiązkową jazdę na światłach (identycznie jak samochody) oraz w kasku. Wprowadzić posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia OC. Staną sie wtedy pełnowartościowymi użytkownikami dróg. Na razie są drogowymi darmozjadami.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

9 września 2013

Transport na lawecie i autopomoc



Istnieje w życiu wiele rzeczy i zdarzeń, których musimy doświadczyć na własnej skórze. Kierowcy, na przykład, doświadczą z pewnością, na którymś etapie swojej kariery, jakiegoś rodzaju usterki pojazdu.

Być może będzie to drobnostka, ale niekoniecznie będą mieli tyle szczęścia. Niezbędnym może okazać się przewiezienie uszkodzonego samochodu do warsztatu. Jak go tam jednak dostarczyć? Transport pojazdu na lawecie oferują przede wszystkim przedsiębiorstwa trudniące się pomocą drogową.
Nieszczególnie problematycznym będzie z pewnością przewiezienie typowego samochodu osobowego. Lawety, które cechują się możliwością przewozu tego typu pojazdów znajdują się na wyposażeniu większości firm zajmujących się pomocą drogową. Problemy możemy jednak napotkać, gdy pragniemy przetransportować większy pojazd – szczególnie, jeżeli chodzi o sporych rozmiarów ciężarówkę. Najprostszym sposobem na uniknięcie tego typu problemu, czyli znalezienia firmy posiadającej odpowiednich rozmiarów lawetę tudzież autolawetę, jest zapoznanie się z ofertami różnorodnych przedsiębiorstw świadczących usługi pomocy drogowej zawczasu. W przypadku, gdy jesteśmy właścicielami ciężarówki, wykażemy się rozsądkiem przechowując w schowku auta lub w portfelu albo w pamięci telefonu, numer do odpowiedniej autopomocy.
Podczas przewozu auta, szczególnie dla właścicieli pojazdów z wyższej półki, jest z pewnością kwestia bezpieczeństwa i braku ewentualnych uszkodzeń. Najlepszym rozwiązaniem tutaj będzie poszukanie pomocy drogowej oferującej przewóz autolawetą, a nie lawetą. Mają one, bowiem tą zaletę, iż dzięki stałemu zespoleniu z kokpitem kierującym, są łatwiejsze w manewrowaniu. Zmniejsza się wtedy ryzyko przemieszczenia samochodu tudzież jego otarcia. Jednakowoż bezpieczeństwo to nie tylko najnowszy sprzęt, ale również doświadczona ekipa i firma z wieloletnim stażem na rynku w swojej dziedzinie. Ponownie wracamy, więc do podkreślania wagi wcześniejszego zapoznania się z ofertami auto pomocy i znalezienie tej, której będziemy w stanie w pełni zaufać.

Artelis.pl serwis z artykułami do przedruku.