SPLENDOR

29 sierpnia 2013

Czy stać Cię na samochód?


Samochodów, w przeliczeniu na jedną osobę, jest w Polsce coraz więcej, ale i tak 1 pojazd przypada na dwie osoby, wliczając w to dzieci oraz tych, którzy nigdy nie kupili auta i raczej już tego nie zrobią. Jest to więc powszechny środek transportu, jednak czy na pewno każdego na niego stać?

Kupno samochodu
Najpierw trzeba się zastanowić czy w ogóle budżet domowy daje możliwość myślenia o kupnie pojazdu. Jeżeli już, to czy będzie to auto salonowe, czy może używane? Średnia cena samochodu w Polsce to około 12 tys. zł. Koszt niemały, ale i nie wygórowany, bo nowy samochód z salonu to koszt rzędu 75-80 tys. zł. Najlepiej trochę odłożyć i kupić za gotówkę, są jednak sytuacje gdy auto jest potrzebne na już. Wtedy, o ile ma się zdolność kredytową, można wziąć pożyczkę i pomału spłacać nowy nabytek.
Koszty utrzymania
W celu rzetelnego przedstawienia kosztów, jakie trzeba rokrocznie ponosić mając samochód, należy dokładnie określić przykładowy samochód. Do obliczeń został wykorzystany najpopularniejszy samochód w Polsce czyli Skoda Octavia z roku 2001. Biorąc pod uwagę wszystkie ważne czynniki, takie jak np. kupno paliwa, przegląd techniczny, ceny za 2 komplety opon (letnich i zimowych) i niespodziewane koszty, wychodzi, że średnio na rok trzeba wydać około 5832 zł. Po przeliczeniach można wyciągnąć wniosek, że po 3 latach użytkowania samochodu, utrzymanie przewyższy jego wartość zwłaszcza, że co roku auto traci na wartości około 15%.
Ubezpieczenie
Będąc właścicielem samochodu trzeba pamiętać, że należy go co roku ubezpieczyć. Nie zawsze będzie wystarczać sama polisa OC. Jeżeli auto było drogie, warto zabezpieczyć się na wypadek poważnego uszkodzenia. Dobrze wtedy również kupić ubezpieczenie AC, które pokryje koszt każdej ewentualnej naprawy. Cena polisy może być wysoka, ale dzięki niej nie trzeba się martwić, że konieczne będzie wydawanie dodatkowych pieniędzy na remont uszkodzonego pojazdu.
Sprowadzenie z zagranicy
Poza podstawowymi kosztami, jakie bierze na siebie właściciel samochodu, dojdą kolejne, gdy wymarzone auto trzeba będzie ściągnąć z zagranicy. Po pierwsze „opłata recyklingowa” wynosząca 500 zł, jest obowiązkowa przy sprowadzaniu samochodów, po drugie opłata za akcyzę, która wynosi 3,1% lub 18,6% wartości samochodu, w zależności od pojemności silnika i do tego jeszcze dochodzi podatek od wartości wyjściowej powiększonej o akcyzę, wszystko około 1000 zł. Samochód następnie trzeba zarejestrować, a tablice kosztują około 80 zł. Karta pojazdu kosztuje 75 zł, dowód rejestracyjny 54 zł, nalepka na szybę 18,50 zł, znaczki na tablicę 12,50 zł, a dodatkowo w oczekiwaniu na właściwy dowód za 13,50 zł otrzymuje się tymczasowy, który i tak trzeba potem oddać do Urzędu Komunikacji. Zliczając wszystko razem, otrzymujemy zawrotną kwotę 1750 zł.
Koszty dodatkowe
Ponieważ ostatnio lawinowo rośnie liczba fotoradarów, a kierowcy nie stali się jakoś bardziej ostrożni i nie zdjęli nóg z pedałów gazu, wzrosła liczba osób ukaranych mandatami za przekroczenie prędkości. Dodatkowo od 9 czerwca uległy zmianie taryfikatory mandatów i punktów karnych, przez co ukaranie będzie jeszcze bardziej dotkliwe. Co roku wystawianych jest około 1 570 000 mandatów. Jest więc spore prawdopodobieństwo jego otrzymania zwłaszcza, że policja ma być jeszcze bardziej skrupulatna w karaniu nieprzepisowych kierowców.
Posiadanie samochodu daje uzasadnione poczucie niezależności, często jednak to ile trzeba wyłożyć, aby w ogóle się nim poruszać, znacznie przewyższa wartość wymarzonego auta. Dodatkową sprawą jest to, że w Polsce średni wiek samochodu to przeszło 10 lat, a takie pojazdy mogą mnożyć koszty, związane z niespodziewanymi naprawami i awariami. Należy się więc dobrze zastanowić, zanim podejmie się decyzję o zakupie samochodu.

Artelis.pl serwis z artykułami do przedruku.

6 sierpnia 2013

Z ekologią na TAK, czyli drugie życie akumulatora




Z ekologią na TAK, czyli drugie życie akumulatora

Autorem artykułu jest PR4You

Dbałość o środowisko naturalne i odpowiedzialność za nie powinna być w każdym z nas. Wskazane jest by użytkownicy aut mieli to szczególnie na uwadze. Odpowiedzialne i świadome postępowanie z wyeksploatowanymi częściami samochodowymi może przyczynić się do zwiększenia liczby zachowań proekologicznych w naszym kraju.
Każdy użytkownik pojazdu, który wymienia akumulator na nowy, zobowiązany jest do właściwego postępowania z tym zużytym. Tym bardziej, że ze względu na swoje właściwości akumulatory ołowiowe zostały zakwalifikowane, jako odpady niebezpieczne, czyli takie które mogą negatywnie wpływać na środowisko oraz zdrowie ludzi.

Zużyty akumulatory odpad niebezpieczny

Akumulator kwasowo-ołowiowy składa się w 60 proc. z ołowiu (w różnych postaciach i związkach), elektrolitu (roztwór kwasu siarkowego) i tworzywa sztucznego (polipropylen i polietylen), zawierając tym samym związki o właściwościach toksycznych i żrących. W codziennym użytkowaniu nie są one jednak niebezpieczne, gdyż akumulatory spełniają wyśrubowane normy bezpieczeństwa. Problem natomiast powstaje, gdy samochodowa bateria staje się odpadem, gdyż znajdujące się w niej szkodliwe substancje w niekontrolowany sposób mogą się dostać do środowiska naturalnego zanieczyszczając je. Z tego powodu konieczne było stworzenie odpowiednich norm prawnych regulujących właściwe zagospodarowanie tego typu odpadów. Istotne to było zarówno ze względów na ograniczenie zużycia surowców naturalnych jak i zmniejszenie ilości odpadów.

Z dbałości o środowisko

Aby wyjść ochronie środowiska naturalnego naprzeciw, 24 kwietnia 2009 wprowadzono w życie ustawę o bateriach i akumulatorach, regulującą postępowanie z tego typu odpadami. Zgodnie z jej wytycznymi każdy użytkownik akumulatora samochodowego kwasowo-ołowiowego jest zobowiązany do przekazania zużytych baterii i akumulatorów m.in. sprzedawcy detalicznemu tych produktów. W praktyce oznacza to, że kupując nowy akumulator zobowiązani jesteśmy do pozostawienia starego. W przypadku, kiedy tego nie zrobimy, sprzedawca jest zobowiązany pobrać opłatę depozytową w wysokości 30 zł. oraz potwierdzić jej pobranie na specjalnym formularzu. Oczywiście kwota ta zostanie zwrócona w momencie oddania starej baterii samochodowej, pod warunkiem, że zwrócimy ją w ciągu 30 dni.

Recykling akumulatorów

Z uwagi na dobro środowiska naturalnego i respektując obowiązujące przepisy prawne producenci kwasowo-ołowiowych baterii samochodowych zajmują się odbiorem od sprzedawców zużytych akumulatorów i przekazaniem ich do recyklingu. Aby usprawnić zagospodarowanie szkodliwych odpadów jakimi są zużyte akumulatory wykorzystaliśmy sieć naszych centrów serwisowych i dystrybucyjnych tworząc kilkaset punktów, które zajmują się przyjmowaniem wyeksploatowanych baterii samochodowych mówi Ryszard Wasyłyk, Dyrektor Rynku Krajowego w firmie Jenox Akumulatory sp. z o.o. Nasze przedsiębiorstwo prócz wspomnianych wcześniej rozwiązań prowadzi również działania edukacyjne o charakterze proekologicznym wśród swoich kontrahentów i klientów. Ponadto udoskonalając i unowocześniając proces technologiczny produkcji akumulatorów marki Jenox, mamy na uwadze ochronę zdrowia ludzkiego oraz dobro środowiska naturalnego dodaje Ryszard Wasyłyk. Należy zaznaczyć, że firma Jenox Akumulatory ściśle realizuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH).

Budowanie ekologicznych postaw to proces złożony. Postępując odpowiedzialnie i we współpracy z producentami i dystrybutorami baterii samochodowych, jesteśmy w stanie uniknąć zanieczyszczenia środowiska związkami ołowiu i kwasu siarkowego. Pamiętajmy, że recykling umożliwia odzyskanie znacznej części surowców, a my oddając zużyty akumulator do utylizacji chronimy środowisko.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

23 lipca 2013

Czym jest koło dwumasowe?


                          Czym jest koło dwumasowe?

 

 

Autor: Sebastian Wrzesionek

Generalna zasada pracy samochodu, jego silnika, skrzyni biegów jak i innych głównych elementów znana jest większości posiadaczy czterech kółek.

Warto jednak wspomnieć, że w każdym samochodzie, a w szczególności w autach nowszej generacji istnieją tak skomplikowane i zaawansowane technicznie podzespoły, że niejeden doświadczony mechanik ma problemy z poprawnym diagnozowaniem usterek w nich powstałych. Jednym z takich właśnie elementów jest koło dwumasowe.
Budowa
Koło dwumasowe to stosunkowo nowy wynalazek motoryzacji, który powszechnie stosowany jest w bardzo wielu samochodach z silnikami diesla. Zamachowe koło dwumasowe, bo tak brzmi fachowa nazwa tego podzespołu jest elementem bardzo skomplikowanym, osadzonym pomiędzy silnikiem, a skrzynią biegów. Koło to zbudowane jest z dwóch głównych części, zwanych obudową oraz całego zespołu sprężyn zawartego między nimi.
Zastosowanie
Głównym zadaniem jakie spełnia koła dwumasowe jest pełna ochrona skrzyni biegów przed uszkodzeniami jakie powoduje drgający silnik. Niestety korzystanie z coraz lżejszych materiałów do budowy aut oraz rosnące moce powodują, że skrzynia biegów nie jest już w stanie samodzielnie tłumić powstających drgań.
Fakt ten sprawia, iż koło dwumasowe jest obecnie bardzo popularnie stosowanym elementem, mimo że charakteryzuje się dość dużą awaryjnością oraz bardzo dużymi kosztami wymiany, często będąc istną zmorą dla kierowców. Warto w tym momencie nadmienić, iż nie wiele jest warsztatów, które dokonują profesjonalnej naprawy tego podzespołu i bardzo często jedynym rozwiązaniem jest zakup nowej części będący wydatkiem nawet kilku tysięcy złotych.

Sprzeglo-Service.pl - regeneracja kół dwumasowych.

Artykuły do przedruku

18 lipca 2013

Jakie prawo jazdy na quada


                      Jakie prawo jazdy na quada

 

Autor: Michał Suder

Jak zarejestrować quada? Jakie prawo jazdy trzeba mieć, żeby prowadzić taki pojazd? Pytań jest chyba więcej niż modeli dostępnych na rynku. Na razie obowiązuje...

Na razie obowiązuje przepis, że można sprowadzić i zarejestrować jedną sztukę danego pojazdu bez konieczności uzyskiwania na nią homologacji. Zupełnie inaczej jest, jeśli kupimy nowego quada w salonie. Gdy ma homologację, nie ma kłopotu. Jeśli nie (a tak jest z większością) – lepiej zastanowić się dwa razy, gdyż później nie da się go legalnie zarejestrować. Sytuacja ulegnie zmianie, jeśli zostanie wprowadzony (takie są plany) przepis nakazujący rejestrację. To dobre posunięcie, bo obecnie użytkownicy nie mają obowiązku kupowania polisy OC. Quady rejestrowane są jako pojazdy samochodowe inne (w podkategorii wskazanej na apli obok lub jako „inne”).
W tej chwili większość użytkowników eksploatuje swoje pojazdy poza drogami publicznymi. Kodeks drogowy zasadniczo odnosi się do ruchu na takich drogach. Jest tam jednak zapis, że jeśli „jest to konieczne do uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa” również poza drogami publicznymi trzeba się do niego stosować. Policjant ma więc prawo zatrzymać dziecko jadące polem. Jeśli quad zarejestrowany jest jako motorower, wystarczy karta motorowerowa (od 13 lat). Jeśli jako pojazd samochodowy – potrzeba prawa jazdy kat. B1 lub B.
Przepisy w tej chwili są tak zawiłe, że po dokładne porady odsyłamy na tematyczne fora internetowe – np. Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców (strona www.atvpolska.pl).
Prawo Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 28 lipca 2005 r. (z późniejszymi zmianami) dotyczące homologacji typu pojazdów samochodowych mających dwa lub trzy koła, niektórych pojazdów samochodowych mających cztery koła oraz motorowerów, opublikowane w DzU z dnia 25 sierpnia 2005 r.
w załączniku nr 1 ust. 2 pkt 1 i 2.
2. Niniejsze rozporządzenie stosuje się również do pewnej grupy czterokołowych pojazdów samochodowych, które w zależności od cech określa się jako:
1) lekkie pojazdy czterokołowe, których masa bez obciążenia nie przekracza 350 kg (kategoria L6e), nie wliczając w to masy akumulatorów w przypadku pojazdów elektrycznych, i których maksymalna prędkość konstrukcyjna nie przekracza 45 km/h oraz których:
a) pojemność skokowa nie przekracza 50 cm³, w przypadku silnika z zapłonem iskrowym, lub
b) maksymalna moc nie przekracza
4 KW, w przypadku innych silników ze spalaniem wewnętrznym, lub
c) maks. moc jest nie większa niż 4 KW, w przypadku silnika elektrycznego.
Pojazdy te powinny spełniać wymagania techniczne stosowane dla motorowerów trójkołowych kategorii L2e, chyba że przepisy homologacji stanowią inaczej.
2) pojazdy czterokołowe, inne niż lekkie, o których mowa w pkt. 1 lit. a, których masa bez obciążenia nie przekracza 400 kg (kategoria L7e; 550 kg dla pojazdów przeznaczonych do przewożenia towarów), nie wliczając w to masy akumulatorów w przypadku pojazdów elektrycznych, i których maksymalna moc użyteczna silnika nie przekracza 15 KW. Pojazdy te powinny spełniać wymagania techniczne stosowane dla motocykli trójkołowych kategorii L5e, chyba ze przepisy dotyczące homologacji stanowią inaczej.”

http://swiataut-motoryzacja.blogspot.com/

Artykuły do przedruku

10 lipca 2013

Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?


Jaką rolę pełni katalizator w samochodzie?

Autor: P.


Intensywny rozwój motoryzacji oraz coraz większa chęć posiadania własnych "czeterech kółek" sprawiły, że dość szybko zauważone zostało zagrożenie wynikające z emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Okazało się, że spaliny samochodowe są o wiele bardziej szkodliwe dla ludzi niż skażenia pochodzące z przemysłu.

Dzieje się tak dlatego, że zanieczyszczenia motoryzacyjne rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach i na niskich wysokościach. Samochody są największym źródłem zanieczyszczenia środowiska, gdyż obciążają je ponad piętnastoma tysiącami związków chemicznych, takich jak gazy i pyły.
Aby zredukować emisję szkodliwych substancji i związków chemicznych do atmosfery, zaczęto wprowadzać różnego rodzaju surowe reguły. Efektem było skonstruowanie urządzenia, którego naukowa nazwa to reaktor katalityczny, czyli katalizatora. Tak więc katalizator jest niezbędnym i koniecznym elementem układu wydechowego nie tylko samochodów osobowych, ale także innych pojazdów napędzanych silnikiem spalinowym.
Katalizator to urządzenie, którego zadaniem jest neutralizowanie spalin wydalanych przez układ wydechowy. Dzięki katalizatorowi obecne w spalinach związki trujące ulegają różnym reakcjom chemicznym, na przykład dopalaniu. W efekcie ulatniają się z rury wydechowej jako związki obojętne. Funkcjonowanie reaktora opiera się na reakcji składników wchodzących w skład spalin z katalizatorem.
Tak więc katalizator samochodowy spełnia funkcję pozasilnikowego zmniejszania ilości szkodliwych substratów spalin. Gdyby silnik umożliwiał całkowite spalanie, katalizator nie byłby potrzebny w samochodzie. Wówczas również rura wydechowa uwalniałaby wodę lub dwutlenek węgla. Jednakże uzyskanie takiego stopnia spalania nie było jak dotąd realne.
Stosuje się różne rodzaje katalizatorów ze względu na inną zawartość spalin w silnikach o zapłonie iskrowym i samoczynnym. Wśród używanych obecnie katalizatorów w samochodach wyróżnić można utleniające, redukujące oraz utleniająco-redukujące. Rola katalizatora utleniającego polega na przerabianiu trującego węgla i węglowodorów na parę oraz wodę. Stosuje się je w silnikach o zapłonie samoczynnym. Z kolei jeżeli chodzi o pozostające tlenki azotu, to ich usuwaniem zajmuje się katalizator redukujący. Coraz częściej wykorzystuje się katalizatory wielofunkcyjne. Działają one potrójnie, bowiem usuwają wszelkie szkodliwe składniki spalin. Zaawansowane katalizatory potrafią wyeliminować nawet do 90 % pierwiastków.
Aby katalizator funkcjonował prawidłowo muszą zostać spełnione pewne warunki, dlatego koszysta się z Sondy Lambda. Jest to pewnego rodzaju aparat, który wysyła aktualne informacje do komputera i jednocześnie reguluje skład mieszanki paliwowej. W starszych modelach aut jest tylko jedna Sonda Lambda niejednokrotnie usuwa się zużyty katalizator nie zastępując go nowszym modelem. Jest to sposób na pewno tani, aczkolwiek nie do przyjęcia, bowiem nie jest zgodny z przepisami prawa. Brak katalizatora to nie tylko mandaty i kary. Jego deficyt powoduje również szybkie zużycie tłumika i pozostałych elementów układu wydechowego. Tak więc katalizator jest niezbędnym elementem wyposażenia każdego samochodu, bowiem dzięki niemu zarówno nasz samochód, jak i środowisko mogą być zdrowsze.


Artykuły do przedruku

6 lipca 2013

Silniki EcoBoost Forda zdeklasowały konkurencję


                  Silniki EcoBoost Forda zdeklasowały konkurencję

 

Autor: Twist Twistet seoki





Innowacje motoryzacyjne podbijają świat, ale wśród licznych konstruktorów wyłonić można tylko jednego zwycięzcę, którym jest koncern Ford i jego innowacyjne silniki EcoBoost.

Branża motoryzacyjna jeszcze nigdy nie była tak zdominowana przez jeden koncern, a zarazem tak zgodna w tym, kto w tym roku zasługuje na najwyższe laury i uznanie za swoje osiągnięcia. Tym koncernem okazał się być Ford i jego zaawansowane technologicznie silniki typu EcoBoost. Ford zdeklasował swoich konkurentów w konkursie International Engine of the Year 2013 prezentując swój nowy silnik benzynowy o pojemności 1,0 litra.
Amerykański koncern już w zeszłym roku zdobył nagrodę za debiut roku dla swojego silnika z rodziny EcoBoost wyprzedzając konstrukcje przedstawione przez BMW czy Volkswagena, ustanawiając tym samym historyczne osiągnięcie zdobycia tej prestiżowej nagrody dwa lata z rzędu. Silnik Forda osiągnął najwyższe miejsce na podium również w wielu innych konkursach w wielu krajach świata, takich jak na przykład podczas gali Best Cars Awards w Niemczech, Dewar Trophy w Wielkiej Brytanii czy Breakthrough Award w USA. Wygląda na to, że Ford trafił w sedno ze swoją nową konstrukcją oferując swoim klientom niewielki pojemnościowo, ale niezwykle wydajny, czysty i cichy silnik, który idealnie sprawdza się w warunkach miejskich jak i podczas dłuższej jazdy. Kierowcy cenią w tym silniku również to, że oferuje on najniższe zużycie paliwa i emisję CO2 w swojej klasie w takich samochodach jak: Ford Fiesta, Ford Focus, Ford C-MAX i Ford Grand C-MAX, które cieszą się ogromną popularnością wśród klientów tego amerykańskiego giganta.
Przyszłoroczna rywalizacja koncernów samochodowych zapowiada się niezwykle ciekawie, a cały świat motoryzacyjny spekuluje już nad tym, czy Fordowi uda się osiągnąć to, co nie udało się jeszcze nikomu i uzyskać najwyższe nagrody dla swojego silnika trzeci raz z rzędu ustanawiając kanon w technologi motoryzacyjnej, z którego jego rywale będą musieli czerpać inspirację, aby utrzymać swoją pozycję na rynku.

Silne i wydajne silniki EcoBoost to nowy wymiar jazdy oferowany przez samochody marki Ford

Artykuły do przedruku

26 czerwca 2013

Co zabrać w podróż samochodem?


                  Co zabrać w podróż samochodem?

 

Autor: Gabriela Wrona

Sezon wakacyjny należy uznać za otwarty, a co za tym idzie, pora zaplanować naszą wakacyjną podróż. Wielu z nas wybierze się na wakacje samochodem, więc warto już teraz zaplanować, co będzie nam potrzebne podczas długiej jazdy. Istnieje kilka gadżetów, które uczynią podróż dużo przyjemniejszą.

  • Każdy pasażer powinien zaopatrzyć się w poduszkę podróżną, którą zakłada się wokół karku. Można na niej oprzeć głowę, co pozwoli na chwilę relaksu, a nawet odrobinę snu.
  • Na wakacje zabieramy ze sobą różnego rodzaju sprzęty elektroniczne: laptopy, telefony, aparaty fotograficzne. Co zrobić, gdy podczas oglądania filmu na laptopie nagle wyczerpie się nam bateria? Na ratunek przychodzi wówczas samochodowa ładowarka USB. Jest to gadżet zasilany bezpośrednio z gniazda zapalniczki, zajmuje niewiele miejsca, a może przydać się w najmniej oczekiwanym momencie – na przykład, gdy w szczerym polu wyczerpie się nam nawigacja GPS.
  • Rzeczą niezbędną w każdym samochodzie jest alkomat. Nawet jeśli poprzedniego dnia skusiliśmy się tylko na niewielką ilość alkoholu, nie warto ryzykować i trzeba sprawdzić swoją trzeźwość alkomatem. Warto zdecydować się na alkomat cyfrowy, który jest bardziej dokładny niż modele analogowe.
  • Długa podróż autem bywa bardzo męcząca, nie tylko dla kierowcy, ale także dla pasażerów. Długie przebywanie w zamkniętej przestrzeni z małą ilością tlenu może powodować bóle głowy i mdłości. Aby oczyścić atmosferę warto zaopatrzyć się w jonizator samochody. Urządzenie to wydziela jony ujemne, które pozytywnie wpływają na samopoczucie. Niektóre jonizatory posiadają dodatkowo paski zapachowe, które roztaczają we wnętrzu auta przyjemną woń.
  • A co jeśli jadąc nocą nagle złapiemy gumę? Trzeba zakasać rękawy i zmienić koło. Ale jak to zrobić trzymając w jednej ręce latarkę, a w drugiej klucz? Wymiana koła będzie łatwiejsza, jeśli będziemy dysponowali latarką czołową. Mając dwie wolne ręce uporamy się z wymianą koła o wiele szybciej.
Już dziś zorganizujmy naszą podróż tak, aby nic nie mogło nas zaskoczyć. Nie ma nic gorszego niż podróż będąca udręką. Wystarczy kilka gadżetów, które sprawią, że w ogóle nie odczujemy skutków wyprawy samochodem.

Gadżety samochodowe

Artykuły do przedruku

W korkach tracimy całe urlopy

                 W korkach tracimy całe urlopy

 

Kierowcy stojący codziennie w korkach doskonale wiedzą, jak uciążliwy to problem. Wybierają te same trasy lub poruszają się wyłącznie głównymi arteriami, nie zdając sobie sprawy, że mogliby do celu dotrzeć znacznie sprawniej.
Tymczasem firma NaviExpert, w badaniach wykonanych w oparciu o technologię Community Traffic online, wykazała, że zerwanie z rutyną na codziennych trasach naprawdę oszczędza czas.

NaviExpert zbadał, jak wygląda sytuacja dla wybranych tras w kilku miastach: Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu. Specyfika tych tras polegała na tym, że sposób dotarcia z punktu A do punktu B może się znacznie różnić i prowadzić różnymi drogami.

Dostawca nawigacji badał średni czas przejazdu między różnymi lokalizacjami w godzinach porannego i popołudniowego szczytu, przy czym trasy z obrzeży miasta (lub miejscowości satelickich) do centrum były badane w godzinach porannego szczytu, a trasy z centrum na obrzeża - w godzinach popołudniowego szczytu. Taka metoda badania pozwala na zobrazowanie sytuacji, z jaką boryka się na co dzień mieszkaniec miasta dojeżdżający z obrzeży, a pracujący w centrum miasta.

Jak się okazuje nie warto jeździć na pamięć. Poruszając się ciągle tymi samymi trasami można w korku stracić nawet kilkanaście dni roboczych w skali roku.

Warszawa

Wyniki badań NaviExpert potwierdzają, że Warszawa jest jednym z bardziej zakorkowanych miast w Polsce. Bardzo dużo tracą np. osoby podróżujące między Białołęką a Ursynowem. Wybierając najpopularniejszą trasę między tymi dzielnicami (przez Kopijników, Toruńską, Most Grota-Roweckiego, Wybrzeże Gdyńskie, Krasińskiego, Mickiewicza, Andersa, Marszałkowską, Waryńskiego, Puławską) w godzinach porannego szczytu warszawiacy tracą średnio prawie kwadrans dziennie, który mogliby zyskać podróżując nie na pamięć, ale dostosowując trasę do sytuacji na drogach. W drodze powrotnej tracą kolejne 7 minut. Suma strat na tych przejazdach wynosi dziennie blisko 22 minuty, co daje 3, 8 doby w korku i 11, 5 dnia roboczego rocznie, które bez potrzeby spędzają na warszawskich arteriach stojąc w miejscu.

Do innych warszawskich tras, na których kierowcy tracą wiele cennego czasu, należą odcinki między Piasecznem a Marszałkowską oraz Marki Złota (w obie strony). Na tych trasach w skali roku zanotować możemy stratę blisko 3 dób, co przekłada się na 8, 5 dnia roboczego. Także kierowcy poruszający się między takimi rejonami jak Wawer Domaniewska ( trasa powrotna) tracą sporo, bo aż 7, 7 dnia roboczego w ciągu roku. Praga Południe skrzyżowanie Al. Solidarności i Jana Pawła II to z kolei strata średnio 4, 5 dni roboczych w ciągu roku.

Jak wynika z analiz NaviExpert średnio na trasach w Warszawie w zależności od tego, jaką trasą podróżujemy można zaoszczędzić blisko czasu do tej pory traconego w korkach, przy czym należy pamiętać, że sytuacja wygląda inaczej dla różnych tras.

Poznań

Zdecydowanie mniej czasu w korkach niż warszawiacy tracą poznaniacy. Wciąż jednak są to dane, które robią wrażenie. I tak, mieszkaniec podpoznańskiego Lubonia zakładając, że pracuje np. w okolicach skrzyżowania ul. Dąbrowskiego z Żeromskiego ma codziennie do pokonania w jedną stronę od 10 -13 km. Podróżując na pamięć w obie strony ciągle tą samą trasą (np.: Żabikowska, Opolska, Jesionowa, Górecka, Krauthofera, Dmowskiego, Hetmańska, Reymonta, Przybyszewskiego) traci dziennie ok. 14 minut. Niewiele? W ciągu roku roboczego (250 dni) to prawie dwie i pół doby, co przekłada się na ponad 7 dni roboczych!

Nieco ponad jedną dobę rocznie na staniu w korkach tracą osoby dojeżdżające do pracy w centrum (okolice placu Andersa) z Piątkowa (os. Sobieskiego). Podróżując codziennie tą samą trasą w dwie strony (np. Szymanowskiego, Szeligowskiego, Mieszka I, Pułaskiego, Nowowiejskiego, Niepodległości, Kościuszki) tracą codziennie ok. 7 minut. Rocznie to prawie cztery dni robocze! Z kolei osoby mieszkające w podpoznańskim Swarzędzu (np. os. Dąbrowszczaków) i pracujące w centrum (np. Limanowskiego na Łazarzu) podróżując codziennie tą samą trasą tracą średnio 2, 3 dnia roboczego w roku.

Wrocław

Także i wrocławianie powinni zapomnieć o jeżdżeniu na pamięć, bo poruszając się ciągle tymi samymi trasami mogą w korku stracić nawet 12 dni roboczych. Tyle w ciągu roku tracą wrocławianie jeżdżący codziennie z dzielnicy Psie Pole w kierunku osiedla Oporów i z powrotem przez samo centrum miasta. Jadąc trasą na pamięć codziennie spędzamy w aucie 24 minuty dłużej, niż gdybyśmy wybrali trasę alternatywną, pozwalającą na dojazd do celu podróży w znacznie krótszym czasie. Tracimy tym samym 100 godzin w skali roku, co w przeliczeniu daje nam 12 i pół dnia roboczego przy założeniu, że pracujemy 8 godzin dziennie. Równie dobrze te 12 dni moglibyśmy zamiast w aucie, spędzić na urlopie.

Także mieszkańcy podwrocławskich Radwanic, którzy codziennie przebijają się przez centrum Wrocławia w kierunku ulicy Lotniczej i z powrotem mogliby zaoszczędzić dziennie 15 minut, gdyby wybrali trasy alternatywne. Pozwoliłoby im to w skali roku zaoszczędzić 8 dni roboczych dotychczas traconych w aucie.

Jak się okazuje, wrocławianie tracą cenny czas nie tylko podróżując z jednego końca miasta na drugi. Sam dojazd do centrum z osiedla Kosmonautów, jednej z wrocławskich sypialni, i z powrotem przy wyborze trasy alternatywnej omijającej korki i utrudnienia drogowe codziennie pozwala zaoszczędzić niemal 5 minut. W przeliczeniu daje nam to ponad dwa dodatkowe dni robocze spędzone z kółkiem.

Kraków

Krakowianie poruszając się ciągle tymi samymi trasami mogą w korku stracić nawet 15 dni roboczych. Tak wynika z badań trasy Podgórze Rząska i z powrotem. Jadąc głównymi drogami tracimy na takiej trasie średnio 29 minut dziennie. Przyjmując założenie, że pracujemy 250 dni w roku, pokonując tę trasę codziennie, moglibyśmy zaoszczędzić aż 15 wolnych dni roboczych, gdybyśmy tylko nie jeździli na pamięć.

Spore różnice w czasie dojazdu widać również na trasie ze Skawiny do centrum Krakowa i z powrotem. Gdyby zamiast codziennie pokonywać tę samą drogą zdecydować się na wybór alternatywnych ścieżek dojazdu do celu, mieszkańcy Skawiny mogliby zyskać średnio prawie 62 wolne godziny w skali roku.

- Sytuacja na drogach zmienia się dynamicznie, dlatego ważne jest, by nie popadać w paranoję i nie uczyć się tras alternatywnych na pamięć. Wystarczy jedno nietypowe zdarzenie na drodze takie jak zapchany lewoskręt, wypadek, czy stłuczka i można zapomnieć o wszelkich prawidłowościach rządzących ruchem drogowym na danej trasie. Dlatego o wiele wygodniej jest, nie jeździć na pamięć, a wspierać się dodatkowymi narzędziami, które analizują sytuację na drogach na bieżąco i w oparciu o dane o ruchu drogowym wytyczają trasy alternatywne. W sytuacji idealnej byłyby to inteligentne systemy zarządzania ruchem wdrożone przez miasta tłumaczy Adam Bąkowski, Prezes Zarządu NaviExpert. Takimi narzędziami są jednak także nawigacje GPS, które wraz z większą powszechnością smartfonów, są coraz bardziej dostępne. - Nawigacje takie jak NaviExpert, monitorują na bieżąco średnie prędkości, z jakimi poruszają się samochody po drogach i w oparciu o te dane wytyczają trasy optymalne ze względu na czas dotarcia, z ominięciem korków i utrudnień wyjaśnia Adam Bąkowski, Prezes Zarządu NaviExpert.

- Co ważne mimo, że zdarza się, że omijając jakiś korek musimy nadrobić kilometrów nasza aplikacja proponując trasę rekomendowaną ocenia ją także pod kątem wydatków na paliwo. I nawet jeśli musimy przejechać kilka kilometrów więcej tak naprawdę spalanie pozostaje na zbliżonym poziomie, bowiem to co wydamy na dłuższym dystansie i tak spalilibyśmy stojąc w korku, a w ten sposób przynajmniej oszczędzamy czas tłumaczy Bąkowski.


--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.